Przeskocz do treści

21

Jeszcze kilka miesięcy temu nie sądziłam, że można w Polsce zarobić więcej, niż najniższa krajowa. Powiem więcej, nie wierzyłam w to, że ja więcej mogę zarobić. Przeprowadzając się z Warmii na Dolny Śląsk ustawiłam nam pułap 1460 zł dla jednego z nas plus renta męża, 500+, zasiłek rodzinny, abyśmy na początek po prostu się utrzymali w wynajętym mieszkaniu. Jak w hotelu zaproponowali mi 1800 zł na rękę skakałam z zachwytu. Dziś pracuję od poniedziałku do piątku w szkole, weekendami dorabiam w hotelu i w samym już październiku ja jedna! zarobię 3000 zł. Zaczęłam otwierać oczy ze zdumienia... Ja nie sądziłam, że kiedykolwiek, ale na pewno nie za chwilę, że zacznę przynosić do domu takie pieniądze. Ja raz na rok jak dostałam zwrot podatku 3000 zł- dla mnie to były mega pieniądze, a dziś takie mogę mieć co miesiąc. I wiem, że to nie koniec. Za dwa lata mogę być w zupełnie nowym miejscu pracy i pracować za dużo większą stawkę. Mogę się cały czas rozwijać, cały czas uczyć i walczyć o kolejne podwyżki... Czytaj dalej... "Nowe życie- nowi my- nowa rzeczywistość (3)"

20

W maju pisałam Wam, że koszt naszej całej przeprowadzki powinien się zamknąć pomiędzy 5 a 6 tysięcy złotych. Wyszło trochę drożej z różnych powodów. Nie wszystko poszło po naszej myśli, jednak ostatecznie wychodzimy na plus.

Głównym powodem przeprowadzki była praca. Znalezienie stałego etatu dla nas obojga. Stabilizacja życiowa i finansowa. Zarabianie normalnych pieniędzy i spojrzenie na nowy dzień bez lęku utraty pracy za grosze.

Decyzję o przeprowadzce podjęliśmy pod koniec marca. W kwietniu ja dostałam telefon w sprawie rozmowy kwalifikacyjnej- praca w prywatnej szkole. Kupiłam eleganckie ciuchy i buty na rozmowę kwalifikacyjną i pojechałam 650 km w dwie strony. Przespałam się u rodziny. To był pierwszy nasz wydatek, aby zacząć nowe życie w innym miejscu Polski. Czytaj dalej... "Koszt przeprowadzki z Wamii i Mazur na Dolny Śląsk"

4

Nowe życie- nowi my- nowa rzeczywistość jest to cykl opowieści o życiu po emigracji z Warmii i Mazur na Dolny Śląsk. Decycję o wyjeździe i przeprowadzce podjęliśmy pod koniec marca, od tego czasu nasze plany nabrały niesamowitego tempa. Jest wrzesień, gorączka i kaszel u dzieci dały nam wyraźny znak, że pojawiła się jesień. W mieszkaniu zaczęliśmy palić światło, co praktycznie w dzień od lipca nam się nie zdarzało. Wyciągnęłam czapki dla dzieci, szaliki....

  •  Jesień- nastała nowa pora roku. Nie lubię jesieni... Po 4 dniu pobytu w przedszkolu w piątek nad ranem obudziła nas gorączka u córki. W sobotę dołączył kaszlący i gorączkujący syn. Mąż od poniedziału przebywa z dziećmi na L4. W ten piątek po niekończącym się kaszlu i gorączkach, dzieci dostały antybiotyk. Zapowiada się kolejne 7 dni  w domu. Udało się znaleźć na ten czas nianię. Znajoma znajomej pani, która opiekowała się jej wnukami. Ja mogę iść na zwolnienie, ale dopiero wtedy, kiedy wszystko ustabilizuje się w szkole, na razie to jeden wielki misz- masz. Mam nadzieję, że jeszcze nastąpi w miarę ciepły weekend, abyśmy mogli całą rodzinką wybrać się do Wrocławia na małą wycieczkę krajoznawczą. Mamy tak blisko, a jak na złość dzieciaki dwa tygodnie będą w sumie przebywać w domu.

Czytaj dalej... "Nowe życie- nowi my- nowa rzeczywistość (2)"