Przeskocz do treści

7

W dzisiejszym artykule chciałabym wam przedstawić porównanie kosztów, jakie ponosiliśmy w małym miasteczku, a jakie ponosimy w mieście (650 km dalej). Z cyklu artykułów o przeprowadzce wiecie, że nasze życie zmieniło się diametralnie, ale czy mniej wydajemy? Czy mamy więcej pokus w mieście ( oddalonym o 40 km od Wrocławia), czy wydawaliśmy więcej wtedy kiedy mieszkaliśmy w miasteczku (do 5 tyś mieszkańców, 100 km do miasta wojewódzkiego- Olsztyna)?

Pod koniec 2017 podliczyłam nasze całe roczne wydatki, podzieliłam je na dwa semestry- przed przeprowadzką i po przeprowadzce- mieszkając w mieście. Oczywiście na bieżąco w dzisiejszym artykule napiszę, czy coś jeszcze się zmieniło, ponieważ od 2017 roku minęło już 10 miesięcy, a my zmieniliśmy choćby mieszkanie 🙂

Artykuł ten jest kontynuacją projektu: "Elementarz Oszczędnego Rodzica", który prowadzę razem z Ulą z mamonik.pl

Czytaj dalej... "Życie w małym miasteczku vel życie w mieście- porównanie wydatków"

14

Jednak lubiłam ta formę artykułów. Chciałabym nadal dzielić się z wami moimi przemyśleniami i wydarzeniami w naszym życiu. Ostatni taki artykuł opublikowałam na początku lipca, a od tego czasu tyle się zmieniło.

# praca- począwszy od maja do połowy września sezon w gastronomii był naprawdę szaleńczy. Komunie, imprezy, wesela, imprezy okolicznościowe, obozy, kolonie, śniadania, obiady, kolacje, w między czasie stypy i inne spotkania towarzyskie. W lipcu jeszcze wyrabiałam. Naprawdę odnajdywałam się w tym trybie i byłam całkiem zorganizowana. A w sierpniu wraz z przeprowadzką poczułam, że tego jednak za dużo. Ja nie miałam nawet dnia wolnego, żeby od tak po prostu odpocząć. Po 10 h pracy gnałam z mopem, żeby sprzątać poprzednie mieszkanie. Zanim się przeprowadziliśmy pakowałam wieczorami worki z ciuchami i przydatnymi rzeczami. W między czasie przed pracą doglądanie nowego mieszkania i również jego sprzątanie po malowaniu. Zero czasu dla siebie, zero czasu dla dzieci. Z dziećmi albo mąż, albo niania. Ta niania pomagała mi w ogarnianiu rzeczywistości i również sobie dorabiała pomagając mi z przeprowadzką.

Jeszcze w marcu tego roku myślałam, że ja w tej pracy spędzę kolejne 5 lat mojego życia. Byłam pewna, że to jest to, że to ta atmosfera i Ci ludzie. Czytaj dalej... "Wrzesień 2018- czyli co u nas słychać po wakacjach?"

6

30 lat to taki magiczny wiek. Nie jestem już nastolatką, nie wkraczam w dorosłe życie, ale też dużo zostało mi do przeżycia. Czego mogę sobie życzyć w te 30-te urodziny, które wypadają już w tą niedzielę? Kasia z frontdomowy.plnapisała świetne podsumowanie ostatnich 10 lat jej życia. Czasem wydaje mi się, że umawiamy się na wpisy blogowe 😉

  1. Może mniej przeprowadzek?

Pierwszy raz w życiu przeprowadziłam się z rodzicami ze wsi do miasta, gdy miałam 7 lat. Drugą przeprowadzkę zaliczyłam w wieku 14 lat z domu rodzinnego do domu dziecka. Kolejno trzecią przeprowadzkę miałam okazję przeżyć w wieku 19 lat, kiedy tą placówkę opuszczałam i na dwa miesiące wróciłam do swoich rodziców. Za chwilę uciekłam na studia dzienne do akademika. To już były 4 razy. Po studiach licencjackich w wieku 22 lat przeprowadziłam się wraz z chłopakiem (dzisiejszy mąż) do wynajętego mieszkania na wsi. Rok później z 6-miesięczną córką 6-ty raz przeprowadziłam się do mieszkania rodziny w małym miasteczku. Rok temu z tego miasteczka wyjechaliśmy wspólnie z dwójką dzieci. I na początku sierpnia ósmy raz zmienię miejsce zamieszkania. Dobrze w sumie, że jakieś 3 ulice dalej.

Dzięki tym wszystkim przeprowadzkom Czytaj dalej... "Czego mogę sobie życzyć na 30-te urodziny?"