BUDŻET DOMOWY- marzec 2017

Witajcie, na blogu nastąpiła miesięczna cisza... Kiedy w realnym życiu dużo się dzieje, blog niestety ląduje na ostatnim miejscu. Na niego po prostu zabrakło mi siły i czasu. Budżet nadal prowadzimy, choć z braku czasu pojawily się wydatki niesklasyfikowane- czyli takie, na które brakuje mi dowodów w postaci paragonów. Budżet ogólnie kwotowo się zgadza, więc nie ma tragedii. Niewielkie kwoty również trafiają na konto oszczędnościowe- tu jest poprawa. Z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej. Na początku maja być może życie stanie nam na głowie i zmieni się o 360 stopni, ponieważ jadę na rozmowę kwalifikacyjną 500 km od domu. Jeżeli mi się uda dostać tam pracę, wyjeżdżamy całą rodziną (z mężem i dziećmi, teściowej nie zabieram 😉 za dużo dobrego by było heh) na dolny śląsk. Za miesiąc napiszę wam, czy coś się zmieniło 😉

Czy wiecie, że budżet domowy prowadzę już równy rok? Równiuteńki! Mam nadzieję, że nie zbraknie mi czasu i opublikuję w kwietniu post, ile kosztuje utrzymanie przez cały rok dwójki dzieci oraz 20-letniego samochodu. Przyzwyczaiłam już się, że czekam na każdy paragon, choćby był na 5 zł. Wcześniej do budżetu siadałam codziennie wieczorem, dziś raz na trzy dni lub raz na tydzień. Ciężko mi wtedy wylapać wszelkie mniejsze wydatki. Polegam wtedy na zebranych przez nas paragonach oraz porównuję stany kont bankowych. Nie raz wylapię kwoty, które się rozmywają. Ok, przejdźmy do budżetu marcowego.

Fajne jest to, że już łapię, ile mniej więcej będziemy mieli przychodów w miesiącu. Wiadomo, czasem zdarzają się niespodzianki, ale ogólnie umiem zaplanować mniej więcej wydatki.

Od marca prowadzę budżet w Microsoft Office, który pokazuje stopień procentowy jego realizacji. Świetna sprawa! Jeżeli chodzi o pierwszą kategorię zbytnich szaleństw nie ma.

Jeżeli chodzi o rachunki, marzec był ostatnim miesiącem, w którym nadrabialiśmy jakieś dziury. Czyli podwójny czynsz, dwie butle z gazem skończyły nam się równo po dwóch tygodniach znów.

Nie wiem, o co chodzi z benzyną, czemu tak dużo wychodzi tankowanie. W marcu załapałam kapcia, opona okazała się być do wyrzucenia, a że i tak musiałabym kupić letnie opony, a w wulkanizacji mieli w dobrym stanie używane (mają przeżyć naszego Opla)- za 200 zł dostałam komplet kół razem z "instalacją" na moje felgi.

W abonamentach mała różnica.

Tej kategorii nie przekroczyliśmy. Endokrynologa prywatnie miałam zaplanowanego. Dostałam większą dawkę leku i od razu lepsze samopoczucie, choć zdarzają się wyjątki w gorsze dni. Gdyby nie lekarz, to wydatki prezentowałyby się całkiem, całkiem ładnie.

Ubrania również zaplanowane, w dodatkach gumki i spinki dla córki.

Tu też w sumie wszystko sie zgadza. 

Dzieci w marcu nawyrężyły budżet, a tak naprawdę zarobki niani. Zabawki- czasem ulegniemy nad lalką Barbi lub samochodzikiem. Codziennie przecież zabawek dzieciom nie kupujemy.

W poprzednim miesiacu zakupiłam balony do modelowania, poprowadziłam dwie imprezy i zrezygnowałam. Po pierwsze właścicielka sali zabaw nie chciała zgodzić się na podwyższenie ceny uslug, a po drugie rozmyły nam się koncepcje. Po trzecie weekend to jest mój jedyny czas na odpoczynek oraz czas dla dzieci. Nie będę zabijać się o 40 zł (2 h urodziny + dojazd= słaba opłacalność) Płyta to Kelly Family. Cena przedpremierowa, a więc i tak taniej.

Prezenty to składki na imieniny w pracy. Wydatki niesklasyfikowane to wydatki bez paragonów. Nie upilnowałam w poprzednim miesiącu. Nie wiem, czy wydaliśmy więcej na jedzenie, choć tak podejrzewam, czy mąż zrobił kilka razy zakupy i po prostu ich nie wpisałam. Nie mam pojęcia. Budżet nam się rozjechał o tą dokładnie kwotę.

Zwierzaki zmieściły się w planowanej kwocie.

Za konta bankowe to ja się muszę porządnie wziąć, bo zaraz spotkają mnie dodatkowe opłaty. Nie mam czasu, aby usiąść i napisać do każdego z nich wymówienia kont.

Raty kredytowe wciąż takie same. Dodatkowo spłaciliśmy chwilówkę. Okazało się, że zmieściliśmy się w promocyjnym czasie i nie została doliczona prowizja za udzielenie pożyczki.

Źle zrobiłam, że poczekałam z oszczędnościami do końca miesiąca. W kwietniu poprawa i większość rachunków popłacone zaraz na początku kwietnia. Dodatkowy rachunek- przelew na  konto oszczędnościowe, również zrealizowany 🙂

Planujemy w ciągu 3-6 miesięcy wyprowadzić się z tutejszego miejsca zamieszkania w całkowicie inne wojwództwo na drugi koniec Polski. Jeżeli rozmowa kwalifikacyjna po Wielkanocy się powiedzie, przeprowadzka na początku maja. Czyste szaleństwo, ale może za to praca marzeń za normalne pieniądze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *