ZADŁUŻENI

Na ratunek samej sobie- zadłużenie znikaj! (4)

Dziś już nie będzie tak spektakularnie jak w poprzednim wpisie z tej serii. Zadłużenie zmniejsza się z miesiąca na miesiąc z czego jestem niesamowicie dumna. Czekałam na ten moment „rozwalenia góry lodowej” tak długo, że dziś nie potrafię cieszyć się z najmniejszych sukcesów. Tak naprawdę kolejna spłata minimalna karty kredytowej nie cieszy mnie już w ogóle. Przywykłam już do stałych nadgodzin w pracy i do tego, że zastępstwa w pierwszej kolejności proponowane są właśnie mnie.

 

Przyzwyczaiłam się już, że wielokrotnie zmęczenie bierze górę i nie zrobię wszystkiego na raz. Normalnym jest dla mnie fakt, że prócz pracy i studiów w zasadzie nie mam żadnego życia. Spłata długów stała się takim punktem honorowym w moim życiu, że gotowa jestem poświęcić tej działce życia najwięcej energii. Czasem łapie się na myślach, że ja właściwie żyję tylko dla tych długów. Aczkolwiek przestał mrozić krew w moich żyłach koniec każdego miesiąca- wtedy bank ściągał mi z konta ponad 600 zł. Razem z wypowiedzeniem mieszkania i kolejnym kredytem samo spłacanie rat różnych opiewało na kwotę ponad 1000 zł. Dziś ta kwota jest o połowę mniejsza.

 

 

Za chwilę tuż po zwrocie podatku nadpłacę lub spłacę do końca 3 kredyt. Miałam spłacić go do końca, lecz samochód stwierdził, że teraz jest najwyższy czas aby powkładać w niego pieniądze. W zasadzie ma rację, bo czeka go przegląd na stacji diagnostycznej i w zasadzie autko się starzeje- więc raz na jakiś czas trzeba zostawić większą sumę w warsztacie samochodowym. Po drugie samochód daje mi poczucie niezależności i pozwoli mi dorobić w maju w komisji maturalnej- dojazd z mojego miejsca pracy do liceum zajmie mi niecałe 30 min. Tramwajem byłoby to raczej niewykonalne lub trwałoby to dużo czasu. A w międzyczasie dostarczyć dzieciaki do placówek oraz odebrać.

Wypowiedzenie z poprzedniego mieszkania spłacam już i spłacam od lutego poprzedniego roku. Spłaciłam już ponad 2 tysiące złotych. Zostało 1100 zł. Na dobrą sprawę nie powinnam spłacać tego wypowiedzenia sama, a jednak na mnie jedynie umowa była zawarta. Miałam ja, oj miałam przeprawę z poprzednią właścicielką. Umówiłam się na większe raty, potem okazało się, że nie mam na nie pieniędzy. Pandemia zaskoczyła wszystkich. Jednak pomimo pandemii i zapoznania się z moją sytuacją właścicielka postanowiła mnie szantażować urzędem skarbowym, komornikiem. Wtedy też miały miejsce moje przebłyski asertywności przez łzy, kiedy dzwoniąc wypłakałam i wykrzyczałam, iż wolę moje dzieci nakarmić, niż jej przelać ostatnie pieniądze. Powiedziałam przez telefon, że to co ona robi to jawne zastraszanie, a mnie już jest i tak wszystko jedno, komornik to w zasadzie nie zrobi mi różnicy. Wtedy bez nadgodzin zarabiałam najniższą krajową. Raty stanęły na 100 zł miesięcznie. Ja nie zbiednieję straszliwie, dzieci nakarmię, raty popłacę- ale bogata jestem, bo mam 500 plus…. Eh. Jak się zobowiązałam i podpisałam na rozliczeniu całkowitym dług spłacę ale niesmak pozostał taki jak stąd na mazury….

Jak spłacę ten 3 kredyt i zostanę już tylko z jednym to w banku pozostanie dług wynoszący 20 tysięcy złotych. Nie wiem, czy przed wakacjami uda mi się rozpędzić kulę śnieżną. Za chwilę w czerwcu czynsz mi podskoczy i będzie wyższy. Latem też mam urlop, nie mam nadgodzin ani zastępstw. Dam sobie czas do odetchnięcia, pospłacam trochę znajomych. Wolałabym teraz skupić się nad odbudowaniem na nowo oszczędności. Nie szaleć, ale odłożyć nawet 100 zł miesięcznie. I to będzie główny cel po spłacie tego 3 kredytu. Odłożyć do końca roku 1000 zł, pozbyć się karty kredytowej, spłacić do końca wypowiedzenie poprzedniego mieszkania. Postaram się też podwyższyć swój miesięczny dochód osiągając awans na nauczyciela kontraktowego i broniąc tytuł magistra- i ta różnica pójdzie na oszczędności.

 

  1. Do końca grudnia zamykam najmniejszy kredyt- pozostało do spłaty 312 zł – ZAMKNIĘTY!!!
  2. W styczniu z 13tki zamykam większy (edit: NAJMNIEJSZY) kredyt- postało do spłaty- 872 zł- ZAMKNIĘTY!!!
  3. A w marcu lub w kwietniu ze zwrotu podatku nadpłacam lub zamykam średni kredyt- pozostało do spłaty 2310 zł
  4. Karta kredytowa- stan 94,53 (spłacone dwie kwoty minimalne)– do spłaty pozostało 905,47 zł
  5. Wypowiedzenie poprzedniego mieszkania- do spłaty pozostało jeszcze 1100 zł.

12 komentarzy

  • Mamamatyldy

    Ten twój jeszcze małżonek to nie ma za grosz honoru 🤮🤮🤮(mam nadzieję że przeczyta ten Komentarz)!!! Co za facet, ojciec, zostawia długi kobiecie??? 😠😠😠Dno kompletne!!! Mam nadzieję że jeszcze oberwie za swoje!!!
    Aga nie znam bardziej ambitnej i zaradnej kobiety od Ciebie ❤️❤️❤️ ale ty kochana zadbaj też o siebie 🙏bo się wykończysz

    • Aga / Rodzina na Kredyt

      Uśmiałam się z tego komentarza- tak pozytywnie 😉
      Zostałam ze swoją połową długów, ona ma swoją połowę do spłacenia. Z tą różnicą, że ja wychowuję dzieci i utrzymuję.
      Sąd stwierdził, że 600 zł (po 300 zł na dziecko) zabezpieczenia alimentacyjnego wystarczy… na pewno przy ostatecznej sprawie rozwodowej zadbam o ich podwyższenie. Trochę śmieszna kwota w dzisiejszych czasach.
      A z tym honorem. No cóż. Dlatego odeszłam. Jak honorowo przeżyłam poprzedni rok, to teraz gorzej nie będzie 😉

  • Bookero

    Mimo tak ciężkiego okresu jak pandemia, radzisz sobie bardzo dobrze. Pamiętam Twoje wpisy na samym początku gdzie miałaś wiele wątpliwości. Życie Cię nie rozpieszczało, a mimo to nie tracisz wiary w lepsze jutro.Pozdrawiam.

  • Bookero

    Czytam Twoje wpisy z ogromnym podziwem. Niejedna kobieta by się załamała, a Ty ciężką pracą nie prosząc o wsparcie, sama wychodzisz z tego wielkiego doła.T rzymam kciuki za dalsze sukcesy.

  • Banknotka

    Cześć Aga!

    Nie musi być spektakularnie. Bardzo dużo pracujesz, wszystko masz na swojej głowie i masz prawo być zmęczona. Może warto trochę zwolnić z tymi agresywnymi nadpłatami dla swojego dobra psychicznego?
    Bieżące oszczędności są bardzo ważne i powinnaś dysponować jakąś kwotą żeby w razie potrzeby nie musieć znów pożyczać od znajomych.

    Pozdrawiam! 🙂

  • Adam - SposobNaFinanse.pl

    Trzymam kciuki za walkę z długami oraz podziwiam za siłę woli, wytrwałość. Doceniam także wielkie poczucie odpowiedzialności za dzieci oraz konsekwencję w prowadzeniu budżetu i trwałą siłę na „wojnie z długami”. Powodzenia i życzę rychłego, pełnego zwycięstwa w tej walce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.