LEPSZE ŻYCIE

Jak rzucić palenie? 8 i 9 miesiąc bez papierosa

Wczoraj minął 9 miesiąc od kiedy rzuciłam palenie papierosów. Pamiętam jeszcze jak odliczałam pierwsze 3 dni, następnie tydzień, później dwa tygodnie, miesiąc, dwa miesiące, trzy, cztery. Pół roku było taką graniczną datą, że jak dotrwam to na pewno będzie łatwiej. Jak rzucić palenie? Wypal ostatniego papierosa i już więcej nie kupuj. Zdecyduj, że zdrowie i pieniądze są dla ciebie ważniejsze, niż uzależnienie. Będzie bardzo trudno. Ja dziś się śmieję, że gdybym zapaliła choć jednego, to następnie wypaliłabym cały wagon papierosów za te wszystkie kryzysowe miesiące. Wiem, że nie mogę. Nie mogę i koniec. Mam świadomość, że jestem uzależniona od nikotyny do końca życia.

Obraz Pexels z Pixabay

Myślę, że rzucenie przeze mnie papierosów pomogło mi z przestaniu zawodzenia samej siebie w różnych życiowych kwestiach. Jeżeli już wiesz, że jesteś silna, nie złamałaś się i dałaś radę przebrnąć przez poważny kryzys- to pomoże ci to również w innych kryzysowych, bądź nawet dramatycznych sytuacjach. Jak już przejdziesz okres „odstawienia nałogu”, intensywnego myślenia o zapaleniu, snów, w których marzysz o papierosie- będzie ci łatwiej i pomału papierosy zaczną schodzić na dalszy plan. Po około pół roku wróci do ciebie „czystość umysłu”, kiedy to pierwszą myślą nie jest już zapalenie. Jeszcze kilka miesięcy temu, gdy pisałam artykuły z tego cyklu, czułam niesamowitą suchość w ustach. Dziś mam podobne wrażenie, lecz już nie tak intensywne. Dziś wiem, że stanowczo potrafię odmówić i nie dopuszczam takich myśli do siebie, że może… może…

Droga do tego momentu była bardzo długa i bolesna. Dużo podczas tej wędrówki się zdarzyło. Na wiele rzeczy i sytuacji nie miałam wpływu. Poza tym takie rozliczanie się przed czytelnikami z walki z uzależnieniem bardzo, ale to bardzo potrafi trzymać w ryzach 🙂

1 MIESIĄC BEZ PAPIEROSA

 

2 MIESIĄCE BEZ PAPIEROSA

W tym artykule opisałam, jak wyglądał mój każdy powrót do palenia papierosów. Podzieliłam się z wami moimi wyzwalaczami. Wyzwalaczem może być przemęczenie, brak nagrody, brak wsparcia, niezrozumienie, poczucie osamotnienia, drink, inne palące osoby.

3,4 MIESIĄCE BEZ PAPIEROSA

Natomiast w tym artykule pisałam, jak przemęczenie oraz brak nagrody potrafią dać o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie. Tutaj w momentach stresowych myślałam jeszcze o zapaleniu.

6 I 7 MIESIĄC BEZ PAPIEROSA

Tutaj natomiast pisałam o tym, jak czułam się w momencie przekroczenia granicy pół roku. Poprzednio właśnie po upływie 6 miesięcy zapaliłam, ponieważ zadziałał wyzwalacz w postaci krzyku innej osoby i wpadanie w rolę ofiary. Tym razem granica pokonana i wróciła trzeźwość umysłu, której nie zakłócają myśli o zapaleniu.


Lubię się czasem zapatrzeć na palącą osobę i zastanawiam się wtedy, za czym tak naprawdę tęsknię.

Może za jedynymi 5 minutami dla samej siebie?

Może za takim poczuciem, że gdy zapaliłam to byłam sama ze sobą i nic innego nie było ważne?

Może za czymś co było tylko i wyłącznie moje?

Dziś nie mam papierosów w domu. Cieszę się, że nie kojarzę balkonu z paleniem, bo wcześniej balkonu w mieszkaniu nie miałam. Nie mam ani jednej zapalniczki, a kuchenkę mam na prąd. Cieszę się, że nie śmierdzę dymem tytoniowym. Za to czuję, jak sąsiad z mieszkania obok wychodzi zapalić na balkon. No coś za coś, uroki mieszkania w bloku;) Cieszę się, że nie mam wyboru pomiędzy zapalić a zjeść, bo dziś tylko taki wybór by mi pozostał. Fajnie nie mieć takiego poczucia, że muszę…  muszę kupić, muszę zapalić, muszę mieć wyrzuty sumienia i czuć wstyd, że kolejny raz nie dotrzymałam obietnicy.

Przez ten cały czas przyplątały mi się jedynie dwa przeziębienia, które po chwili  ustąpiły. Nie było żadnego poważnego choróbska, a zawsze na jesień i na wiosnę lądowałam na antybiotyku. Nie wzmacniałam przez ten czas w żaden sposób sztucznie swojej odporności, a wręcz na przełomie jesieni/ zimy zamieniłam palenie na długie spacery z psem.

Wiele było takich momentów, w których wyzwalacze palenia  wracały- jednak im dłużej nie palę, tym są one bardziej słabsze:

  • Na przemęczenie dobrze działa sen oraz ograniczenie nadprogramowych obowiązków;
  • Brak nagrody? Co to za problem, jutro Żabkę otworzą i coś ciekawego znajdę w cenie jednej paczki papierosów;
  • Osamotnienie? Dziś nie czuję się osamotniona, mam wsparcie w rodzinie i przyjaciołach;
  • Walka z wiatrakami? Nie walczę z nimi, ja urośnie jakiś duży mur, omijam go dookoła;
  • Nie mam na coś wpływu? Nauczyłam się czym jest bezsilność… Zrozumiałam, że czasem płacz z bezsilności nie jest moją słabością;
  • Czarne scenariusze? Staram się za każdym razem znaleźć jakiś pozytyw, nauczyłam się nie kręcić sobie filmów;
  • Strach? A kto się nie boi? O tak, strach czasami mnie paraliżuje… Lecz zamiast rezygnować, zbieram się na odwagę 3 dni i działam pomimo wszystko;
  • Pomimo wszystko myślę pozytywnie i przyciągam dobrą energię. Ta dobra energia jest niesamowita, potrafię płakać ze wzruszenia, kiedy nawet beznadziejne sprawy jakoś się układają.

KOLEJNY WPIS NA BLOGU BĘDZIE PODSUMOWUJĄCY

4 LATA BLOGA RODZINY NA KREDYT:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.