ZADŁUŻENI

Jak nie reagować mam kiedy… życie jest na kredyt

*  „Jak nie reagować mam kiedy… życie jest na kredyt…

Kiedy musisz za … (pracować) na 3 zmiany.

Żeby go spłacić i żeby nie stracić domu w jednej chwili…”

Zaczynałam pisać bloga finansowego z perspektywy osoby (rodziny) zadłużonej. Dziś okazuje się, że według słownikowych definicji nie jestem zadłużona i nie mam długów. Po prostu mam zobowiązania do spłacenia. Moje zobowiązania finansowe to nie są długi. Byłyby długami, gdybym ich nie spłacała. Gdybym uchylała się od obowiązku spłaty swoich zobowiązań.

Po 3 latach blogowania zrobiło mi się lżej i milej na sercu. Przez ten czas od momentu olśnienia i uświadomienia sobie nieciekawej sytuacji finansowej bardzo się katowałam myślami o naszym „zadłużeniu”. Było mi okrutnie wstyd i czułam się uciemiężona. Trochę a nawet bardzo nad wyrost założyłam sobie, że spłacimy nasze zobowiązania w dwa lata. Zrobilibyśmy to, serio- gdybym tylko po drodze nie przewartościowała swojego całego życia.  Postanowiłam sobie, że pomimo tych długów będziemy szczęśliwi! Można być zadowolonym z życia nie wydając masy pieniędzy. Można zorganizować budżetowe wakacje samemu gotując i samemu organizując atrakcje. Pomimo tego wakacje nadal będą wakacjami! Wyjazd będzie wyjazdem za 8000 zł w tropikach i będzie nadal wyjazdem za 1500 zł nad jeziorem w lesie. Spłacanie zobowiązań potrwa dłużej, ponieważ nie mam zamiaru dla kredytu jednego i drugiego oddać całego mojego życia rodzinnego.

Po naszej przeprowadzce blog zaczął być połączeniem finansów i lifestylu. Ja już od 2016 roku opowiadam wam moją historię rodzinną. Były głosy, aby na blogu było mniej mnie, a więcej finansów. Tylko o to chodzi, że blog to ja a beze mnie nie ma tego bloga. A sama nazwa: Rodzina Na Kredyt zaczyna być kojarzona w internetach. W sierpniu część mojego wpisu blogowego o Mieszkaniu Plus została zacytowana na wałbrzyskim portalu.

View this post on Instagram

WSPOMNIENIA NR 3 Sierpień 2013 Natalia miała skończone 2 lata, a ja byłam w ciąży z jej młodszym bratem. Jakieś 20 kg/lat temu 😂miałam krótkie włosy. Podczas podróży pociągiem na największe uznanie Natalii zasługiwał korytarz w wagonie, stary kibel i … jeżdzące schody na dworcu we Wrocławiu. 🙈😍🙊 Pociąg z Olsztyna do Wałbrzycha ( bez przesiadki) był jeszcze bez klimatyzacji tzw #tlk 🚇🚅🚆 Odwiedziliśmy rodzinę, wybawiliśmy się na weselu kuzynki, odwiedziliśmy zoo we Wrocławiu. Więcej wspomnień pod hashtagiem: #rodzinanakredytwspomnienia Na pomysł przeprowadzki wpadliśmy 3 lata później… #przeprowadzka #podrozemaleiduze #podróżpociągiem #pkptlk #dolnyśląsk #wałbrzych #wrocław. #warmiaimazury

A post shared by Aga/RodzinaNaKredyt (@rodzinanakredyt) on

 

Dziś na drugi koniec Polski chce się przeprowadzić moja najlepsza przyjaciółka. Chce dać lepsze życie swoim dzieciom. Dziewczyna chce pracować i się rozwijać. Ma dość stania w miejscu, w marazmie, ma dość patrzenia na biedę wokół. Trzyma ją jedynie rodzina, która mówi: „Gdzie chcesz jechać tam do świata sama z dziećmi?”, „A co będzie jak ci się nie uda?”. Przecież nikt z bliskich nie wesprze w decyzji i nie powie: „Wyjedź 650 km dalej, a będzie ci lepiej”. A wystarczyło tylko to, że Justyna przyjechała do mnie w czerwcu i zobaczyła jak faktycznie życie potrafi się zmienić na wielki plus. Tak naprawdę wszystko rozbija się o jedną rzecz- o pracę! O przedszkole od września dla dziecka, bo w naszym rodzinnym mieście z 28 tysiącami mieszkańców nie ma ŻADNEGO żłobka. Jednak we dwie już mamy plan i bardzo Justynę wspieram w jej determinacji. Taka decyzja a następnie realizacja założeń wymaga nie lada odwagi, gdy wszyscy dookoła mówią: „Usiądź sobie, może ci przejdzie”. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem dziewczyna zacznie nowe życie latem 2020 roku, a ja postaram się, aby miała w miarę miękkie lądowanie na Dolnym Śląsku 🙂

Rodziny, które mają problemy finansowe nie są z tego powodu dumne. A na pewno duża część z nich chce lepszego życia. Ludzie wstydzą się opinii innych ludzi, boją się tego „co ludzie powiedzą”. Jest im wstyd za swoją sytuację. Chcą coś zmienić, ale się boją…

Jedni idą na żywioł, inni muszą mieć 5 planów B i nigdy się nie odważą zrobić kroku na przód. Będą czytać, studiować, ćpać wiedzę, pytać o milion rzeczy, a nie zaczną pomimo tego działać. Ja dopiero w tym roku odkryłam czym jest takie bezgraniczne wsparcie w działaniu, którego wielu osobom brakuje… Odkryłam jak sama mam działać, aby kogoś zainspirować do zmiany swojej sytuacji i postrzegania całego świata. „Bo kiedyś to były czasy, a teraz to czasów nie ma” 🙂 Teraz to jest źle i można czekać „do usranej” śmierci aż będzie lepiej.

Newsletter

Zapisz się na Newsletter, aby otrzymać zniżkę! Tworzę e- booka opisującego życie za 3 zł dziennie. Jak doszłam do etapu, że oszczędziłam pierwsze 1000 zł? Jakie triki oszczędnościowe sprawiły, że raz na zawsze zmieniłam swoje życie?

Please wait...

Dziękuję za zapis do newslettera.

Wstydzić to się można, jak nie spłaca się swoich zobowiązań. Jak nie otwiera się poleconych listów z odsetkami i chowa się głowę w piasek! Wstydzić się można, jak się nie płaci alimentów na własne dzieci lub patrzy się co dzień na biedę i nic się z nią nie robi. Ten, kto ostro walczy o lepszy byt nigdy nie powinien się wstydzić! Ten, który przyznaje się do swoich błędów i prosi o pomoc, nie jest gorszy! A ludzi, którzy nas nie wspierają, a tylko ciągną w dół- trzeba usuwać z życia ( w sensie ucinać kontakt)  tak jak kredyty jeden po drugim, albo przynajmniej ograniczyć kontakt do minimum- jak to najbliższa rodzina. Czasem jest jak z tym dowcipem o zdjęciu, że lepiej stać z boku, aby się później wyciąć.

Popełniane błędy życiowe pomimo wszystko są naszym cennym doświadczeniem! A to, że coś sobie założyliśmy i znów nam nie wyszło- trudno, dumamy wtedy nad nowym planem i nad kolejnym również, bo jeszcze wiele razy życie się z nas zaśmieje.

„Lepiej dość do celu rok później, niż zrezygnować w połowie drogi”- Kamila Rowińska. 

Często powodem popełnianych błędów jest brak edukacji finansowej, nieprawidłowe wzorce wyniesione z rodzinnego domu i te ekonomiczne i te emocjonalne. Żyjemy potem z poczuciem wstydu i poczuciem winy. A realne wsparcie da nam jedynie osoba, która przeszła podobną historię lub utożsamia się z naszymi wartościami życiowymi. Nie porównujcie się nigdy z innymi ludźmi. A jeżeli się porównujecie to natychmiast przestańcie! Porównajcie się sami ze sobą, cofnijcie się rok, dwa, trzy lata w tył.  Ja w 2007 roku w czerwcu jako prawie 19-latka opuściłam placówkę opiekuńczo- wychowawczą bez grosza przy duszy, a 10 lat później w 2017 roku w czerwcu przeprowadziłam swoją rodzinę na drugi koniec Polski. Aż ciekawa jestem, jakie bum życie mi szykuje w czerwcu 2027 roku 😀 Ja wprost uwielbiam droczyć się z życiem i wyłamywać utarte schematy. 

*W 2001 roku, 18 lat temu Liroy rapował o życiu z kredytem na plecach i braku pieniędzy  i po dziś dzień słowa jego piosenki zdają się być jak najbardziej aktualne:

„Jak tu się nie wkurwić”

„Jak nie reagować mam kiedy życie jest na kredyt
Kiedy musisz zapierdalać na trzy zmiany
Żeby go spłacić i żeby nie stracić domu w jednej chwili
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy jestem znowu sam
Kiedy opłat w tym tygodniu znowu setki mam
I powiedz jak tu się nie wkurwiać ciągle
Próbuje to zmienić, ale jakoś nie mogę”

Jednak można. Ty jesteś tylko sterem własnego losu i jedynie ty możesz go zmienić 🙂 Zawsze warto walczyć o lepsze życie bez względu z jakiego punktu startujemy.

 

 

 

 

 

3 komentarze

  • ElaS

    Chciałabym nadmienić, że nie zawsze rodzina jest przeciwna lub nieprzychylna gdy jakiś jej członek chce wyjechać w poszukiwaniu lepszego życia.A może jestem wyjątkiem. Mam dwie córki i kiedy dorosły sama namawiałam je do opuszczenia rodzinnego miasta aby miały lepszy start w życiu. Paradoksalnie mieszkam na Dolnym Śląsku w dawnym mieście wojewódzkim a teraz powiatowym które na skutek decyzji administracyjnych podupadło i nie widziałam perspektyw dla moich dzieci. W porównaniu z Twoimi stronami, to bezrobocie było o połowę niższe a jednak ponad 20 tysięcy ludzi, głównie młodych wyjechało. Moje córki zamieszkały we Wrocławiu, mają tam pracę i jedna zaczęła studia, więc nie mam do nich daleko. I zawsze im powtarzam że trzeba dążyć do poprawy swego losu a nie czekać aż manna spadnie z nieba… Bo nie spadnie. Wszystko jest w ich rękach, staram się im pomagać dopingując do podejmowania umiarkowanego ryzyka. Bo kazda zmiana wiąże się z ryzykiem, ale jak nie zaryzykujemy, to nie dowiemy sie czy to jest słuszna droga.

  • Anczi

    Masz bardzo rozsądne podejście do zobowiązań finansowych- nie żyjecie przecież na co dzień ponad stan, nie bierzesz następnych kredytów co miesiąc, więc czemu masz sobie odmawiać przyjemności i budowania wspomnień. Niestety zazwyczaj ludzie popadają w skrajności. Znam małżeństwo, które 5 lat temu zaciągnęło kredyt na jakieś 100 tysięcy, zarabiają 2600 zł na 3 osoby (teraz od lipca jeszcze 500+), więc rata 900 zł jest dla nich dosyć dużym obciążeniem. Kredyt brali przed ślubem, a ten wyprawiali im rodzice, więc koperty były dla nich, dostali około 30 tysięcy w prezentach i nie nadpłacili tego kredytu ani o złotówkę. Wydali absolutnie wszystko na wyjazdy, rowery, narty. Jasne, mają trochę fajnych wspomnień, ale i problem pod koniec każdego miesiąca czy wystarczy na wszystko pieniędzy. Więc jak najbardziej popieram nie odmawianie sobie wszystkiego, ale w granicach rozsądku, a nie że jak jest jakaś dodatkowa gotówka to trzeba wydać absolutnie wszystko.

  • Sowa Finansowa

    Kredyt towarzyszy większości rodzinom i to jest norma. Warto jednak znaleźć ofertę dla nas stosunkowo najkorzystniejszą. Musimy też ustalić, na jaką kwotę raty do płacenia co miesiąc jesteśmy w stanie sobie pozwolić. Jeśli rata będzie za duża w stosunku do naszych wydatków to możemy narazić się na kłopoty finansowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.