4

Moje dzieciaki miały do tej pory trzy nianie. Niania w Strzegomiu jest czwarta. Wszystkie nianie moich dzieci byly najlepsze na świecie. Przewijały, karmiły, bawiły się i spacerowały z moimi dziećmi i złego słowa na nie powiedzieć nie mogę. Moje dzieci uwielbiają instytucję niani. Nie boją się zostać z obcą osobą- i to muszę powiedzieć zaprocentowało po przeprowadzce- nauczone są zostawać z innymi ludźmi. Mój młodszy syn praktycznie był wychowywany do dwóch lat przez nianię, nauczyła go karmić butelką i widziała jego pierwsze kroki, bo ja zmuszona byłam pracować, kiedy on skończył 3 miesiące.

W poprzednim miejscu zamieszkania byłam postrzegana jako ewenement, no bo jak niania? Jakbym nie miała na co pieniędzy wydawać. Nie dość, że mało zarabiałam, to jeszcze oddawałam kasę obcej osobie. Na pomoc rodziny w opiece nad dziećmi liczyć nigdy nie mogliśmy. To znaczy miałam teściów na miejscu. Ale najlepiej przyprowadzić dzieci na godzinkę i po tej godzince szybko odebrać- bo tak. Jak chcieliśmy dzieci podrzucić na jedno popołudnie to próśb nie było końca. Stwierdziłam, że jaki sens za każdym razem się prosić? I za każdym razem oni mają inne plany. Wiecie, ja ani razu nie usłyszałam nawet pytania: "Czy może nie potrzebujesz pomocy w opiece nad dziećmi?". Jak zaczęłam wozić dzieci do niani, to zaczęły się teksty, że niania kosztuje, że benzyna kosztuje, że ja tracę czas i własne pieniądze na nianię lepej przyprowadzić do nich. Kółko się zamyka...

Bo wiecie..... Mój mąż pracując razem ze mną na nianię nie wydawał pieniędzy. Wydawałam ja- matka. Ona zarabiał na pół etatu- 800 zł, ja zarabałam powiedzmy 1200 zł i jeżeli wydaliśmy na nianię danego miesiąca 700 zł- to ja je wydałam, nie mój mąż. Taka cholerna mentalność w małym miasteczku ...czytaj dalej Niania- potrzebny czy zbędny wydatek?