Przeskocz do treści

Ile tak naprawdę zarabia nauczyciel? Dużo czy mało?

W związku z ostatnią burzą w mass mediach o podwyżce dla nauczycieli, chciałabym abyście poznali prawdziwe stawki ich wynagrodzeń. Tak się składa, że sama zasilam to liczne pedagogiczne grono i żeby zarobić minimalną krajową w tym zawdzie musiałabym uzupełnić studia magisterskie plus wyrobić staż pracy, czyli jeszcze jakieś.... dwa lata. I nie, nie kłamię. Szczęka opadła mi, gdy dostałam pierwsze wynagrodzenie na koncie. Nie umniejszając paniom w sklepie, ale nie zarobić najniższej krajowej jako nauczyciel po dwóch kierunkach studiów? To chyba tylko w naszym kraju 🙂 Jeszcze kilkanaście lat temu nauczyciel stażysta na dzień dobry dostawał wypłaty całe 500 zł. W artykule uwzględnię wynagrodzenia za cały etat. Etat nauczycielski w szkole wynosi 18 godzin tygodniowo "przy tablicy"+ wycieczki, wywiadówki, rady pedagogiczne i przygotowywanie się do zajęć+ sterta papierologii. Etat nauczycielski w przedszkolu wynosi 25 godzin tygodniowo za tą samą stawkę! Etat w świetlicy przykładowo to 26 godzin. W artykule tym ujęłam wynagrodzenia nauczycieli z przygotowaniem pedagogicznym.

Nauczyciel stażysta to taki nauczyciel, który przychodzi pierwszy raz uczyć do szkoły lub przedszkola. Nauczycielem stażystą można być po studiach licencjackich lub po studiach magisterskich.

  • nauczyciel stażysta z wykształceniem licencjackim zarabia brutto 1782 zł (netto- gdy odliczyć ok 30% podatków- 1247 zł) - tyle nauczyciel stażysta otrzymuje "gołego" wynagrodzenia na rękę za cały miesiąc pracy.
  • nauczyciel stażysta z wynagrodzeniem magisterskim zarabia brutto 2294 zł (netto ok 1605 zł)

Ja jestem nauczycielem stażystą z wykształceniem licencjackim, więc wyobraźcie sobie moją minę, gdy otrzymałam pierwsze wynagrodzenie 😉

Nauczyciel kontraktowy to taki nauczyciel, który przepracował cały rok szkolny w szkole lub w przedszkolu i zrobił w tym czasie awans zawodowy, ale aby ten awans uzyskać trzeba być zatrudnionym od dnia 1 września do 31 sierpnia.

  • Nauczyciel kontraktowy z wykształceniem licencjackim zarabia brutto 1825   (netto ok. 1278 zł)
  • Nauczyciel kontaktowy z wykształceniem magisterskim zarabia brutto 2361 zł (netto ok. 1653 zł)

Nauczyciel mianowany to taki nauczyciel, który musi przepracować w szkole kolejne dwa lata i 9 miesięcy po awansie na nauczyciela kontraktowego. Musi w tym czasie s kształcić się/ szkolić i udowodnić swój dorobek zawodowy.

  • Nauczyciel mianowany z wykształceniem licencjackim zarabia brutto 2050 zł ( netto ok. 1415 zł) - tu uwaga bez studiów magisterskich nauczyciel mianowany ma szansę na zarobienie najniższej krajowej dopiero po ok. 4-5 latach pracy!
  • Nauczyciel mianowany z wykształceniem magisterskim zarabia brutto 2681 zł (netto ok. 1877 zł)

Nauczyciel dyplomowany to taki nauczyciel, który musi przepracować w szkole lub przedszkolu co najmniej rok czasu po awansie na nauczyciela mianowanego. Musi on oczywiście w tym czasie szkolić się i kształcić oraz udowodnić swój dorobek zawodowy. Nauczyciel dyplomowany to w tej chwili najwyższy stopień awansu! Już wyższego wynagrodzenia nauczyciel do końca swojej ścieżki zawodowej nie osiągnie. 

  • Nauczyciel dyplomowany z wykształceniem licencjackim zarabia 2397 zł brutto (netto ok. 1678 zł) - dużo prawda?
  • Nauczyciel dyplomowany z wykształceniem magisterskim zarabia brutto 3147 zł (netto ok. 2197)

Do wynagrodzenia zasadniczego (czyli brutto), nauczycielom przysługują różne dodatki:

  • dodatek wiejski, jeżeli szkoła znajduje się na wsi (10% wynagrodzenia zasadniczego)
  • dodatek mieszkaniowy, (kwota zależna od gminy, samorządu)
  • dodatek stażowy, dodatek za wysługę lat, przyznawany nauczycielowi w 4 roku pracy
  • dodatek motywacyjny- nie więcej, niż 50% wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela
  • dodatek za wychowawstwo lub pełnienie fukcji opiekuna stażu innego nauczyciela ( od 2% do 20% wynagrodzenia zasadniczego)
  • dodatek fukcyjny (za sprawowanie fukcji- patrz: punkt wyżej)- zależny od samorządu zarządzajającego
  • dodatek za trudne warunki pracy (np szkoła specjalna- do 50% wynagrodzenia zasadniczego)
  • dodatkowe wynagrodzenia za zastępstwa lub godziny ponadwymiarowe (czyli jak nauczyciel np ma więcej godzin do przepracowania tygodniowo, niż 18)
  • 13-tka (w tym roku ma być już wycofana, jako relikt przeszłości)

Tak naprawdę już w ciągu 6 lat można "dorobić się" najwyższego stopnia awansu w zawodzie nauczyciela. Dlatego często mówi się w mediach lub otoczeniu, że ok. 40- letni nauczyciele nie muszą robić już "nic". To też tak nie jest, że nic nie robią, ponieważ jednak uczyć muszą. Jednak starać się o następny awans już po prostu nie trzeba, bo kolejnego awansu już nie ma.

Bardzo często krzyczy się wręcz w mediach, że nauczyciele i tak dużo zarabiają, a narzekają. O ile nauczyciel dyplomowany z magistrem (z najwyższym awansem) zarobi normalne pieniądze, to przyznacie szczerze, że stażysta z licencjatem z 1200 zł wypłaty jest jawnie dyskryminowany, ponieważ w tej chwili najniższa krajowa jest 200 zł wyższa. A ten stażysta jednak 3 lata lub 5 lat studiów musiał skończyć.

Niewątpliwą zaletą zawodu nauczyciela są wolne wakacje, ferie i weekendy. Ferie i wakacje są dla nauczyciela urlopem, ponieważ w żaden inny dzień w roku szkolnym urlopu wziąć nie może. Ewentualnie 2 dni wolnego za opiekę nad dziecmi lub urlop bezpłatny. Zaletą jest również karta nauczyciela, który swojego pracownika chroni. Nauczyciel mianowany jest praktycznie "nie do ruszenia". Nauczyciel jeżeli przychodzi do szkoły, a jest wolny etat dostaje umowę od razu na czas nieokreślony w większości przypadków. W szkołach i przedszkolach publicznych nie ma umów na "okres próbny', a wypłatę dostaje się "z góry" -pierwszego dnia rozpoczęcia pracy.

Zawód ten ma dużo plusów, o których stworzyłam nowy wpis tutaj.

To więc jak to jest, nauczyciel zarabia waszym zdaniem dużo, czy mało?

Często spotykam się z opiniami w moim otoczeniu, że praca nauczyciela to najlepsze, co może być zwłaszcza w tych biedniejszych regionach (wschód Polski)

Z kolei przeczytałam ostatnio opinię, że na kierunki nauczycielskie nie warto iść, aby nie klepać pospolitej biedy.

Jeżeli studiujesz kierunek pedagogiczny lub zamierzasz w przyszłości zostać nauczycielem, koniecznie przeczytaj ten wpis: "Zalety i wady zawodu nauczyciela- zwierzenia młodego belfra"

46 thoughts on “Ile tak naprawdę zarabia nauczyciel? Dużo czy mało?

  1. Misia

    Nie wiem kto mówi że jest to najlepsza praca. Ja wręcz słyszałam powiedzenie: "żebyś za karę musiał cudze dzieci uczyć". To chyba pokazuje jaka to wdzięczna praca jest. Tobie powodzenia życzę!😃

    Odpowiedz
    1. Aga / Rodzina na Kredyt

      Ta praca to tak naprawdę misja i albo ma się predyspozycje do nauczana/ wychowywana obcych dzieci albo nie 🙂 Z drugiej strony ja tez ne wiem, czy pozostanę w szkolnictwie Jedno jest pewne, trzeba lubić, to co się robi, inaczej człowek zwariuje 🙂

      Odpowiedz
      1. gawel

        Uważam że nauczyciele pracują na pół etatu i mają bardzo wysokie wynagrodzenie, nie są też rozliczani za efekty, bo twierdza że dzieci są tępe i leniwe. Powinni normalną normę czasu pracy tj 40h/tydzień. za ewentualnie adekwatne wynagrodzenie. Mają pretensje o wywiadówki i wycieczki (które maja gratis) a tak czas pracy można rozliczyć.

        Odpowiedz
        1. Aga / Rodzina na Kredyt

          Szczerze mówiąc, są głosy nauczycieli, którzy woleliby 40-godzinny system pracy- typu 18 godzin przy tablicy- reszta do 16:00. Do 16:00 przygotoywanie się do lekcji, sprawdzanie testów/ zeszytów/ sprawdzianów, pisanie sprawozdań itd., ale tez wywiadówki i wycieczki, ponieważ w tych godzinach pracuje szkoła. Podobno oświata boi się iść na taki układ, bo wyszłaby masa nadgodzin do wypłacenia. Nauczyciele nie są rozliczani za efekty- coś w tym jest. Znam naprawdę sporo nauczycieli, udzielam korepetycji, więc dzieci co nie co opowiadają i jest naprawdę z nimi różnie. Tak jak z resztą w każdym zawodzie...

          Odpowiedz
        2. Nauczycielka

          Jaki gratis ?! To ja zamiast użerać się z dziećmi, dbać o ich bezpieczeństwo i odpowiednie zachowanie na wycieczkach oraz udawać, że interesuje mnie np. bajka w kinie czy też wystawa dla dzieci w muzeum, wolała bym siedzieć np. za biurkiem. Poza tym przynoszenie do domu pracy oraz nieprzespane noce, podczas których człowiek myśli, jak poradzić sobie z problemami wychowawczymi u swoich podopiecznych jest naprawdę uciążliwe. A te zarobione przez nauczyciela pieniądze (wg Pana spore) zazwyczaj idą nie na zaspokojenie własnych potrzeb, lecz na obowiązkowe ( potrzebne do awansu/przedłużenia umowy o pracę) dokształcanie i materiały dydaktyczne. Ja pracuję 6 lat w szkole i połowę pensji wydaję na pw.
          Przez jakiś czas pracowałam w firmie usługowo-handlowej, więc doświadczyłam różnicy między 40 h pracą a niby to 18 h pensum (gdyż nauczyciel także pracuje 40 h wg karty nauczyciela-to te godziny poza "tablicą") i tęsknię za tamtą beztroską i pensją.

          Odpowiedz
          1. Ja

            Wróć do tamtej pracy. Nie męcz się. A i miłego ponad 2-miesięcznego, beztroskiego urlopu. Później dzień nauczyciela, święta, ferie... to jest beztroskie życie. I dziwić się, że Wy macie zdążyć dzieci czegokolwiek nauczyć. I współczuję, że tę resztę roku NUDZISZ się z naszymi dziećmi.

          2. Zenek

            Dziwię ci się, naprawdę - widać nie cierpisz tej pracy, męczysz się, "użerasz z dzieciakami", płaca jest za niska, pracowałaś na etacie i ci się podobało i tęsknisz za etatep - to po co siedzisz w tej szkole, męczysz się tam i marnujesz sobie zdrowie ? Wróć na etat, poczujesz się szczęśliwa.

        3. Dominika

          Moja mama jest nauczycielką od 35 lat. Wychowywała nas babcia (mam trójkę rodzeństwa) - mama biegała na wywiadówki, zawody sportowe, konkursy, szkolenia i studia podyplomowe - bardzo często w soboty i niedziele. W czerwcu dodatkowo dochodzi wypisanie RĘCZNE świadectw z oceną opisową (mama uczy w klasach I-III). Nie mam pojęcia o jakich wycieczkach finansowanych mówicie - mama na takie nie jeździła i nie jeździ. Na tym urlopie na podratowanie zdrowia też nie była - jak większość nauczycieli w jej szkole. Przepisy dotyczące wymagań co do osób pracujących w zawodzie zmieniają się co 2-3 lata, często wymagając ukończenia kolejnej podyplomówki - płatnej z własnej kieszeni. Mama pracuje w małej wiosce, nigdy nie widziałam żeby pracowała 18 godzin tygodniowo. Nawet jeśli nie było wywiadówki to do domu przychodzili (również w niedziele i święta) rozgoryczeni rodzice z uwagami typu "to jest dziecku całkiem niepotrzebne" (o tabliczce mnożenia), "moje dziecko jest grzeczne, to tylko Pani sobie wymyśliła że na oczach całej klasy rzuciło się z pięściami na koleżankę" (dziewczynka miała poważne siniaki). Te cudowne wycieczki klasowe, których tak wszyscy zazdroszczą - życzę wszystkim, żeby raz byli opiekunami takiej wycieczki, gdzie odpowiada się za życie i zdrowie 15 cudzych, rozbieganych i podekscytowanych wycieczką dzieci (takie dzieci naprawdę nie myślą ani o własnym ani cudzym bezpieczeństwie i oczy trzeba mieć dookoła głowy). Takie wycieczki często są całodniowe i mama do domu wracała nieraz po 22.00. Szkoła jest mała więc od 10 lat co roku rozważane jest jej zamknięcie. Mama jest nauczycielem z powołaniem i wiele tej pracy poświęciła, co roku w sierpniu chodzi wyciszona i czuć że nerwowo oczekuje na decyzję czy szkoła nie zostanie zamknięta. Po 35 latach pracy i ukończeniu 3 podyplomówek i wszystkich awansów zawodowych mama zarabia mniej niż ja po 5-ciu latach pracy biurowej. Rok w rok coraz bardziej rozpieszczone i roszczeniowe dzieci przychodzą do szkoły (najwidoczniej ludzie którzy tak narzekają na to jak radzi sobie nauczyciel w klasie z 30 uczniami nie potrafią wychować i zapanować nad 1 lub 2 własnych dzieci). Coraz częściej rodzice przychodzą z pretensjami, bo ich dziecko dostało złą ocenę, zupełnie głusi na argumenty poparte klasówką, zeszytem, że dziecko nie podjęło żadnego wysiłku w celu otrzymania lepszej oceny. Wiele jest dylematów i problemów gdy jednym z wychowanków jest dziecko z rodziny patologicznej, takiemu dziecku trzeba pomóc, a potem radzić sobie z pretensjami często pijanych na umór i agresywnych rodziców.

          Nie wiem czy źle czy dobrze mają pracownicy urządów gminnych, nie mam pojęcia jak pracuje się lekarzom, prawnikom, strażakom ani policji. Nie wiem, więc się nie wypowiadam, nie obrażam ich, ani nie komentuję zarobków, nie krzyczę przeciw, gdy strajkują górnicy i pielęgniarki. Popracuję w tym zawodzie, będę miała prawo się wypowiadać. Jeśli będę się wypowiadała na czyjś temat będę miała wystarczająco dużo odwagi by podpisać się swoim własnym imieniem a nie nic nie znaczącym, bezosobowym nickiem.

          Podsumowując, wiem jedno zrobię wszystko co w mojej mocy aby moje dzieci nie wybrały kariery nauczyciela. Na jednym z forów przeczytałam, że studia z zakresu pedagogiki wybierają coraz częściej osoby "inteligentne inaczej", nie dziwię się, któż o zdrowych zmysłach chce w dzisiejszych czasach zostać nauczycielem i szczerze pensja to naprawdę tylko jeden i mały problem.

          Odpowiedz
        4. Dewa

          Więc zostań nauczycielem. Ja byłam i się przekwalifikowałam. Robię to, co kocham ( tamten zawód też lubiłam), ale moja rodzina za tę pasję płaciła zbyt wysoką cenę. Szanujcie nauczycieli! Ja moje dzieci uczę szacunku dla nich, bo wiem, jak ciężko pracują. A dla rodziny mają czas tylko w ferie i wakacje, i to niecałe 😊

          Odpowiedz
          1. Paulina

            Nauczyciele ciezko pracuja... Zwlaszcza Ci od wfu... Zenada. Najbardziej roszczeniowy zawod. Zabrac 13 stki i dodatki!

        5. Nauczycielka

          Kolejny mit. Nauczuciele pracuja 40 godz tygodniowo z czego 25 godz. jest to praca z dziecmi a pozostałe 15 to przygotowanie do zajec. Ponadto w trakcie roku nauczyciel bierze udzial w obowiazkowych wielogodzinnych radach pedagogicznych, szkoleniach -zwykle wypadajacych w weekendy,zenraniach z rodzicami, WDN-ach-przygotowuje dekoracje sali,liczne uroczystosci,pisze plamy misieczne i czasami z wielu roznych wzgledow misi zostac w plaowce dłużej niz wynosi jego cas pracy.Kazdy kto pracował w zawodzie nauczyciela zgodzi sie ze mna ze czesto czas maszej pracy wynosi więcej niz 40 godz w tygodniu. Ponadto jet to jeden z nielicznychzawodow w ktorym zabiera się prace do domu,czesto kosztem czasu dla wlasnej rodziny.Co do ferii i wakacji, w przedszkolu w tym czasie pelniome sa dyzury wiec nauczyciele muszą pracowac,jedyny pewny irlop przez miesiac wakacji gdy przedszkole jest zamknięte i nikt nikpgo noe pytq czy taki termin pasuje gdyz jest on ustalony z góry.

          Odpowiedz
          1. Takatam

            Ja pracuje w przedszkolu prywatnym. Tygodniowo 40 godzin + jeszcze przygotowuje się do zajęć w domu, organizuje pomoce , dekoracje itp. Zarabiam 1600 na rękę. Czyż to nie śmiech!?

        6. Aleksandra

          Uczę w szkole. Tygodniowo: Lekcje =18h, Bezpłatne okienka(w czasie których muszę być w szkole)3h, Godziny "karciane"(kółko przedmiotowe i wyrównawcze bezpłatne - obowiązkowo! 3h, Godzina do spotkań z rodzicami tygodniowo obowiązkowa 1h, dyżury na przerwach tygodniowo 3h, wypełnianie dokumentacji e-dziennik, dziennik papierowy, różne sprawozdania, świadectwa, dostosowania (ja muszę napisać ok 170 na rok) itp. 3h, przygotowanie się do lekcji ok. 5h, zebrania, rady pedagogiczne, rady szkoleniowe 1h/tydzień, + inne(organizacja warsztatów, przygotowywanie dzieci do konkursów, dokumentacja awansu zawodowego, wycieczki szkolne... Zapewniam że to nie jest praca na PÓŁ Etatu!!! Przy okazji jest duże ryzyko zawodowe związane z opieką nad cudzymi dziećmi i w razie jakiegokolwiek zdarzenia praktycznie brak ochrony prawnej.

          Odpowiedz
          1. Duśka

            Pracuję w szkole specjalnej. Do końca czerwca na stanowisku Pomocy Nauczyciela, teraz już na st. Nauczyciela. Mam wolny tylko sierpień i tydzień ferii, bo placówka prywatna. Z tej samej racji mój etat wynosi 35h + 5 do dyspozycji dyrektora. Zajęcia, pomoce organizuję po pracy. Nie uciekłam 🙂

        7. E

          Gratis? Dobre... Gratis to mają dzieci opiekę, bo takiemu nauczycielowi się nie płaci za to , ze opiekuje się cudzymi dziećmi 24h na dobę. Wyzysk

          Odpowiedz
        8. Nauczycielka

          No!Jeżeli wycieczki nie traktować jako pracy z dziećmi to rzeczywiście nauczyciel ma ją gratis-czyli w tym czasie nie sprawuje opieki nad dziećmi. Jedzcie na wycieczkę z dziećmi lub młodzieżą-zobaczycie jaką odpowiedzialność biorą na swoje barki wychowawcy waszych dzieci.

          Odpowiedz
  2. armi

    Aga
    te 18h - to jest 18 lekcji tygodniowo czy fizyczcne 18h
    jak to jest liczone ?
    co do zarobków - uważam, że cały system edukacji w PL jest totalnie nieudolny i nieefektywny
    Mam teraz dziecko na poziomie 2 klasy podstawówki i obserwuję to z bliska

    Odpowiedz
  3. Iwona

    Myślę, że problem z zarobkami mają nie tylko nauczyciele, ale w Polacy w ogóle. Ja pod 10 latach 'urzędnikowania" zarabiam mniej niż (uwaga !) - kasjerka z podobnym stażem w jednym z dyskontowych marketów. Na podwyżki również szans już nie mam bo osiągnęłam dostępne zwykłym śmiertelnikom 'wyżyny". Również po studiach zaczęłam od 1500 zł brutto i po pięciu latach pracy, okazało się, że zarabiam mniej niż jedna pani u nas sprzątająca (u nas - w firmie). Taki lajf - jak to mawiają. Nauczycielom pracy nie zazdroszczę. Rodzice stają się coraz bardziej roszczeniowi i za wszelkie porażki wychowawcze winią pedagogów. Nauczyciel - choćby najznakomitszy - z przeciętniaków niewiele może 'wycisnąć" bo klasy są liczne, a materiał trzeba zrealizować i już. Z drugiej strony każdy z nas wie, że tych "dobrych" i tych, którzy nas naprawdę chcieli czegoś nauczyć jest znacznie mniej niż tych, którzy do uczniów i nauczania stosunek mieli olewczy... Kij ma zawsze dwa końce.... Jedno jest pewne, większość z nas 'etatowców z budżetówki" zarabia marnie...

    Odpowiedz
  4. Iza

    Uważam że za te 18 godz pracy zarabiają nauczyciele dobra kase bo ja po studiach u prywaciarza dostaje tyle kasy za 40 godz pracy.Wy musicie znosić różne dzieci i młodzież a my szefów dyktatorów często gburow i chamow a jak nie ma innej pracy w.malym mieście to sie siedzi u chama w kieszeni i milczy wiec nie narzekajcie nauczyciele bo wielu mą gorzej niż Wy....dla mnie jesteście trochę leniwi sory ale jak widzę paniusie nauczycielki o 11 wychodzące z pracy i latajace po miescie A ja muszę mieć wtedy urlop by coś załatwić to mnie smiech ogarnia jakie one są zapracowane .....no o 16 zaczynają korki dawać do wieczora....ja po 8godz ciężkiej pracy nie miałabym sil na dawanie korkow widać jacy jesteście zmęczeni .....jedno zaklamanie

    Odpowiedz
    1. Aga / Rodzina na Kredyt

      Nazywasz nauczycieli leniami, a za chwilę piszesz, że po pracy dorabiają korkami? To co z nich za lenie? Nauczyciele ustawowo mają zabronione, że nie mogą pracować więcej ,niż 1,5 etatu. Były głosy za tym, aby nauczyciele pracowali do 16:00, ale wtedy i wszelkie wycieczki, zebrania z rodzicami, dyskoteki też byłoby do 16:00 i ani minuty dłużej.
      Ja właśnie aby nie być więźniem pracodawcy jak to określiłaś gburów i chamów przeprowadzam się do większego miasta- czasem warto podjąć taki krok i z drugiej strony- zawsze można było zostać nauczycielem, jak taki miód 😉

      Odpowiedz
  5. lili

    ktos tu podal za zalete cale wakacje. a ja powiem ze to przeklenstwo. wyliczylam kiedys ze gdyby mi w czerwcu dyr udzielil urlopu bezplatnego to i tak moje wczasy wyszlyby taniej niz w sezonie(rodzina model 2±2). tylko nikt przy zdrowych zmyslach takiego nie wezmie z powodu urlopu to raz a dwa nikt mi takiego w czerwcu nie udzieli.te dwa miesiace podyktowane sa tez upalami flateho tez we wloszech maja trzy miesiace wakacji.wciagu 6 lat nie osiagnie sie max stazow a w 11. i tak majac lat 35 a pracujac do 60 roku zycia zyje sie za te sama pensje (umowmy sie rosnis tylko wysluga lat).kolo 40stki mozna zostac frustratem .

    Odpowiedz
  6. Karol B24

    Faktycznie nie jest to dużo jak na nauczyciela, a wręcz bardzo mało. Tyle że nauczyciele mają na pewno lepiej pod kątem dni wolnych, których na pewno im nie brakuje w skali całego roku 😉

    Odpowiedz
  7. Kasia

    Zarobki nauczycieli nie są takie złe, ale z drugiej strony - w czasie pracy są odpowiedzialni za swoich uczniów, a dzieciaki mają różne pomysły. Ja w życiu nie odważyłabym się na bycie nauczycielkę, bo moje jedno dziecko często doprowadza mnie do szału, a co dopiero cała klasa 😉

    Odpowiedz
  8. Agnes

    Ja pracuje 40 godzin tygodniowo prywatna placowka wracam do domu i siedze kolejne 5 godz zeby przygotowac zajęcia na jutro nie śpię po nocach i to wszystko za 1600 zl miesięcznie wiec nie ma czego tu zazdroscic kasjerka na kasie ma więcej i wraca do domu i ma normalne życie a nie znowu pracę

    Odpowiedz
  9. Agnes

    Ja pracuje 40 godzin tygodniowo czyli po 8 dziennie..prywatna placowka wracam do domu i siedze kolejne 5 godz zeby przygotowac zajęcia na jutro nie śpię po nocach i to wszystko za 1600 zl miesięcznie wiec nie ma czego tu zazdroscic kasjerka na kasie ma więcej i wraca do domu i ma normalne życie a nie znowu pracę w domu i

    Odpowiedz
  10. zztop

    Drodzy nauczyciele,po trzydziestu latach transformacji nasz kraj pod względem zarobków nie dogonił nawet Grecji ,nie popierajcie kryptokomuchów/znp/a może wszyscy na tym skorzystamy.

    Odpowiedz
  11. Kasia

    Mam tytuł mgr chemii, a chciałabym podjąć pracę nauczyciela religii gdzie posiadam tytuł licencjata i podyplomowe studia w zakresie religii do jakiej kategorii bym była zakwalifikowana?

    Odpowiedz
    1. Nauczycielka

      Nie pisze Pani czy z przygotowaniem pedagogicznym ten mgr, czy bez. To też jest istotne przy naliczaniu pensji. Ma Pani mgr wykształcenie, więc takie powinno być brane pod uwagę, nawet w przypadku drugiego fakultetu. Pozdrawiam.

      Odpowiedz
    1. Nauczycielka

      To też prawda 😀 Każdy zawód ma swoje plusy i minusy.
      A i swoją drogą w PL ogółem zarobki są nieadekwatne do kosztów związanych z utrzymaniem i zaspokojeniem, nawet podstawowych potrzeb życiowych jednostki.

      Odpowiedz
    2. Przyszla nauczycielka

      Nauczyciel w Niemczech zaczyna od 3.300€ brutto miesiecznie. Pensa wzrasta co rok. Przez 10 lat. Potem dodatki. Caly Etat to 27h. To jedna z najciezszych prac wogole. Chodzi o nasze dzieci i przyszlosc nasza i naszego kraju. Nie jestem w stanie pojac, dlaczego nauczyciele w Polsce nie sa w stanie na siebie zarobic. Nie wspomne wlasnych dzieci. Po maturze poszlam na studia ekonomiczne. Wiedzialam ze za taka pensje utrzymac sie nie da. Choc od dziecka o tym marzylam, zeby pracowac w szkole. Po 10 latach w kontrolingu i zarobkach 4500€ brutto wracam do mojego marzenia i bede pracowac z dziecmi. To moje powolanie. I jestem zadowolona z mojej decyzji: opuscic Polske i zarabiac godnie na chleb robiac to co sie kocha. Szkoda ze nauczyciele musza udawac, ze nie jest az tak zle...

      Odpowiedz
  12. pedagog

    Jestem w szkole pedagogiem szkolnym w wymiarze 20 h tygodniowo i logopedą na 1/2 etatu, nauczycielem dyplomowanym. Koleżanka polonistą dyplomowanym i logopedą 1/2 etatu. moja godzina jako logopedy jest o 5 zł tańsza bo płacą mi z etatu1/20 a jej 1/18. To chore , pracujemy tak samo. Dodatkowo brak szans na dalsze podwyżki. Dzieci są trudne, rodzice jeszcze bardziej. Nie jeżdżę na darmowe wycieczki, a na wycieczkach z uczniami dodatkowo odpowiadam za ich bezpieczeństwo. Każdemu proponuję jeden dzień pracy w klasie 30 osobowej i dyżur na przerwie obiadowej pozdrawiam
    pedagog

    Odpowiedz
  13. Krzysiek

    Młodszy Manager w IT. 14 na rękę. Cyklicznie śmieję się na fejsie ze strajków nauczycieli i innych, którym wydaje się, że są "uprzywilejowani"....nie mogą mi tego wybaczyć 🙂 uwielbiam im tym działać na nerwy 😛

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.