Przeskocz do treści

18

Ostatnio zasypuję was nowymi artykułami. Ciężko mi zaczynać ten cykl na blogu, ponieważ nie mogę i nie chcę nikogo nimi urazić. Znów pisanie ogólnikowo do mnie kompletnie nie pasuje. Spróbuję wam zobrazować kilkoma sytuacjami w życiu, w jakim toksycznym środowisku mieszkałam przez ostatnie 5 lat przed przeprowadzką. Spróbuję wam wytłumaczyć, jak trudno było mi się wyrwać z miasteczka na północy Polski. Będzie to opowieść o naszym powolnym zadłużaniu się. Ten wpis czekał ponad pół roku w szkicach na opublikowanie. Napisanie i upublicznienie go kosztowało mnie bardzo dużo. Jednak po latach muszę to wszystko z siebie wyrzucić. Bardzo dużo czasu byłam z tym wszystkim sama, ponieważ było to wszystko tajemnicą.

Opowiem wam, jakim w ogóle cudem zdecydowaliśmy się na tak raptowny krok rzucenia wszystkiego i jaka myśl mnie do tego skłoniła. To ja namówiłam mojego męża, a długo go namawiałam (jakieś 2 lata) na wyjazd do innego miasta. Opowiem wam, kiedy doszliśmy do granicy... Czemu do tej granicy doszliśmy i dlaczego jedynym rozwiązaniem była przeprowadzka daleko od miasta poprzedniego zamieszkania.  Czytaj dalej... "Nasza historia o powolnym zadłużaniu"

21

Zaklinałam się, że nigdy więcej pożyczek, a tym bardziej tych lichwiarskich.... Zarzekałam się, że w nowym roku nie sięgnę po nic w rodzaju kredytu... Jestem ich gorącą przeciwniczką, ale człowiek jest tylko człowiekiem. Punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia... W momencie braku pieniędzy człowiek traci kontrolę, przestaje logicznie myśleć... życie niestety nie jest czarno- białe.

Pamiętacie jak chwaliłam się w poprzednim podsumowaniu budżetu domowego, że już od przyszłego miesiąca nie będziemy już martwić się brakiem oszczędności? W końcu odetchniemy, w końcu połatamy dziury. Tak..... Tylko wypłata nie wpłynęła na czas... Zabrakło korepetycji po feriach zimowych, zabrakło animacji i zabrakło pomocy ze strony osób, którym zawsze ja pomagam...

Czytaj dalej... "Znów sięgnęłam po pożyczkę :("

6

Właśnie zaczął się Nowy Rok 2017, a więc chciałabym podsumować nasze finanse jeżeli chodzi o raty kredytów, podejście do wydatków oraz to, co nam się faktycznie w poprzednim roku udało. Przygotujcie się na mocne wrażenia 🙂

Do tej pory wpisy, które ukazały się w tej kategorii:

  1. Ile kosztowały nas kredyty w 2011 roku?
  2. Ile kosztowały nas kredyty w 2012 roku?
  3. Ile kosztowały nas kredyty w 2013 roku?
  4. Ile kosztowały nas kredyty w 2014 roku?
  5. Ile kosztowały nas kredyty w 2015 roku?

Nie ma co ukrywać, że 2016 rok był dla mojej rodziny przełomowy. W maju powstał blog: "Rodzina na Kredyt". Od początku możecie śledzić nasze zmagania z ratami kredytowymi, dzielę się z wami co miesiąc budżetem domowym oraz budżetem firmowym.

Czytaj dalej... "Ile kosztowały nas kredyty w 2016 roku?"