Archiwum kategorii: ZADŁUŻENI

Mini ratka- maxi ratka- czyli spłata poprzedniego życia (7)

Cykl oddłużeniowy wraca na blog, ponieważ wiem, że część osób czytających na niego czeka. A mnie dodał energii jeden ze spłaconych kredytów w grudniu. Mamy koniec roku, czas oczekiwań, planów i pewnych określanych celów. Już nie będę się zapierać, że na pewno do czerwca, że na pewno w jeden rok lub w dwa lata. Już nie będę przebijać głową muru, bo sama sobie krzywdę tym robię. Mierzę siły na zamiary, budżet domowy też w tym miesiącu wyszedł.

Plan nadpłaty moich najmniejszych kredytów na 2020 rok (spis):

  1. Kredyt o kapitale 125,89 zł- rata 63,50 zł

(koniec spłaty- luty 2020)

  1. Kredyt o kapitale 240 zł- rata 81,20 zł

(koniec spłaty- marzec 2020)

  1. Kredyt o kapitale 360 zł- rata 60 zł

(koniec spłaty- czerwiec 2020)

  1. Kredyt o kapitale 758,79 zł- rata 130,02 zł

(koniec spłaty- czerwiec 2020)

  1. Kredyt o kapitale 921,81 zł- rata 80,13 zł

(koniec spłaty- grudzień 2020)

  1. Kredyt o kapitale 1277,21 zł- rata 120,73 zł

(koniec spłaty- listopad 2020)

  1. Kredyt o kapitale 2114, 13 zł- rata 141,70 zł\

(koniec spłaty- marzec 2021)

  1. Kredyt o kapitale 2879,46 zł- rata 105,71 zł

(koniec spłaty- czerwiec 2022)

Tylko na spłatę tych „najmniejszych” kredytów potrzebne jest mi co miesiąc prawie 800 zł. W grudniu 2019 roku zamknęłam najmniejszy kredyt z ratą 50 zł i zrezygnowałam z abonamentu (po czasie jego trwania)- kolejne odzyskane 50 zł. Mam zamiar 800 zł, które przeznaczam na raty odzyskać w przeciągu 6 miesięcy i za moment pokażę wam plan rozbijania zadłużenia. W planie nadpłaty nie ujęłam 3 większych kredytów, debetów oraz karty kredytowej. One zostaną na deser oraz w międzyczasie będą spłacane zgodnie z harmonogramem spłat.

W grudniu zamknęłam kredyt z ratą 50 zł.

W styczniu te 50 zł dokładam do raty kredytu nr 1 z listy, dokładam dwie dyszki i usuwam kolejną ratę z listy. Odzyskuję 63,50 zł.

W lutym moja kula śnieżna wynosi już w zaokrągleniu 115 zł. Nadpłacam nią kredyt nr 2, który powinien być spłacony dopiero w marcu według harmonogramu. Odzyskuję kolejne 81,20 zł.

W marcu moja kula śnieżna wynosi już 200 zł! Dokładam dodatkowo 40 zł z budżetu domowego i zamykam 3 miesiące wcześniej kredyt nr 3! Odzyskuję kolejne 60 zł!

Dodatkowo w marcu mój mąż otrzymuje rentę plus. Jest to zastrzyk gotówki (1000 zł), który można przekierować w rozbicie kolejnych pożyczek! Połowę tej kwoty wrzucamy w kredyt nr 4 i zamykamy go również 3 miesiące przed czasem! Odzyskujemy ratę 130 zł! Drugą połową nadpłacamy kredyt nr 5, którego pozostaje już w kwietniu już tylko 180 zł do spłaty całkowitej.

W kwietniu moja kula śnieżna wynosi już 400 zł! Dodatkowo otrzymuję jak co roku zwrot podatku ( plus/ minus 2000 zł). Mogę spokojnie skierować siły w kredyt nr 5- ostatnie 180 zł do spłaty, kredyt nr 6- ostatnie 800 zł do spłaty oraz wykańczam kredyt nr 7!

W maju moja kula śnieżna wynosi już prawie 700 zł! – celuję tą kwotę w ostatni kredyt , którego pozostanie do spłaty 1554 zł.

W czerwcu moja kula śnieżna nadal wynosi 700 zł- kolejny raz nadpłacam kredyt nr 8, którego pozostanie do spłaty już jedynie ok. 800 zł.

Do czerwca 2020  spodziewam się zwrotów prowizji oraz odsetek za wszystkie dotychczasowe wcześniej spłacone przeze mnie oraz przez mojego męża kredyty. Sporo mieliśmy od 2012 roku konsolidacji, więc też zwroty podejrzewam mogą być ciekawe. Te wszystkie dodatkowe pieniądze znacząco mogą poprawić szybkość nadpłacanych rat. Prócz tego planu nadpłaty rat, rozpisuję sobie również plan oszczędzania, ponieważ życie potrafi być naprawdę zaskakujące, a wtedy plan nadpłaty rat kredytów może niechcący szlag trafić.

Mój plan oszczędnościowy na 2020 rok (poprzedni na 2019 rok plan się sprawdził, lecz oszczędności w dobie kryzysu wyparowały):

Styczeń- odkładam gotówkę zarobioną z dodatkowych korepetycji poza projektem- razem 280 zł.

Luty- jeden abonament mam z głowy- mogę odłożyć 50 zł. Z dodatkowych korków odłożę jedynie 70 zł ( w lutym wypadają ferie zimowe) i pensje minimalne idą w górę- więc odkładamy dodatkowo różnicę- 140 zł. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem w lutym zbierzemy oszczędności w wysokości 540 zł.

Marzec- odkładam kolejne 50 zł (abonament, którego już nie płacę), dodatkowe korki- 280 zł, różnicę pomiędzy pensjami minimalnymi- 140 zł oraz różnicę w waloryzacji renty mojego męża- powiedzmy 30 zł. Na koniec marca stan naszych oszczędności powinien wynosić 1040 zł. Na poważniejszą naprawę auta lub na nową pralkę już pieniądze się znajdą.

Odkąd poznałam różnicę, czym jest budżet domowy z choćby tysiącem złotych oszczędności a budżetem domowym, który ledwo się domyka- wiem, że z tą dodatkową gotówką na czarną godzinę czuję dużo spokojniejsza. I powiedzmy sobie szczerze- inaczej te oszczędzone 1000 zł odczuje osoba, której oszczędzanie przychodzi w miarę łatwo, która wyniosła z domu rodzinnego edukację finansową i która nie była nigdy zadłużona. Inaczej te dodatkowe oszczędzone 1000 zł odczuje osoba, która zarabia naprawdę dobrą stawkę godzinową i zaspokaja miesięcznie wszystkie potrzeby swojej rodziny bez żadnych, kompletnie żadnych wyrzeczeń i bez liczenia grosz do grosza. A jeszcze inaczej odczuje te oszczędności osoba, która jest zadłużona i przerażają ją nieprzewidziane, losowe sytuacje.

WPIS POCHODZI Z ROZDZIAŁU OSZCZĘDNOŚCIOWEGO EBOOKA:

 „INWESTYCJA W LEPSZE ŻYCIE”

Pozostało już tylko zakończenie 🙂

Newsletter

Zapisz się na Newsletter, aby otrzymać zniżkę! Tworzę e- booka opisującego życie za 3 zł dziennie. Jak doszłam do etapu, że oszczędziłam pierwsze 1000 zł? Jakie triki oszczędnościowe sprawiły, że raz na zawsze zmieniłam swoje życie?

Please wait...

Dziękuję za zapis do newslettera.

 

 

 

Skąd brać siłę na walkę z zadłużeniem?

Nie lubię, jak życie mnie przytłacza. Jak robi się takie szaro- bure, zwykłe i prozaiczne. Długo nie składałam broni. Długo walczyłam w osamotnieniu bez żadnego kompletnie wsparcia. Więc skąd brać siłę na walkę z zadłużeniem, kiedy sił już brak i nic, już nic kompletnie człowieka nie cieszy? Skąd brać siły, kiedy w końcu  czujesz się bezradny a bezsilność przestaje w końcu paraliżować? Skąd brać siłę na walkę z zadłużeniem?

W tym miesiącu zamykam jeden z kredytów, a w kolejnym miesiącu kończy się jeden z abonamentów. Myślałam, że tym wydarzeniom będzie towarzyszyć euforia, radość, poczucie spełnienia. Jednak nic takiego się nie dzieje. Mam wrażenie, że za długo czekałam na ten moment. Wielokrotnie wizualizowałam sobie, jak będę odhaczać każdy kredyt po kolei. Jednak za każdym razem coś działo się nie po mojej myśli. Ja według planu miałam mieć wszystko pospłacane do tego momentu. A jestem dopiero na wierzchołku ściany płaczu. Dlaczego tak jest, że robię 10 kroków do przodu, a następnie cofam się bezsensownie kolejny raz się zadłużając? Jak znaleźć kolejne rozwiązania sytuacji, skoro człowiek już zrobił wszystko, co w jego mocach- aby było lepiej?

Kiedy zapoznałam męża ze stanem naszego całego zadłużenia, z wysokością rat, z rocznym planem spłaty- stwierdził, że jego ta sytuacja przerasta. „Pakujemy się, sprzedajemy wszystko i wracamy”! – wyobrażacie to sobie? Gdzie ja mam wrócić? Do czego mam wrócić? I najważniejsze pytanie: Po co mam wrócić? Przecież wszystkie kredyty i problemy pojadą tak czy siak za nami. Dodatkowo nie zamierzam wracać w toksyczne środowisko, o którym piszę w ebooku. Zdałam sobie sprawę, że ja nie mogę się załamać- choć do tego mam cholerne prawo. Ja nie mogę mniej zarabiać. Każdy miesiąc, który jest „niestabilny” finansowo dodatkowo nas pogrąża.

Newsletter

Zapisz się na Newsletter, aby otrzymać zniżkę! Tworzę e- booka opisującego życie za 3 zł dziennie. Jak doszłam do etapu, że oszczędziłam pierwsze 1000 zł? Jakie triki oszczędnościowe sprawiły, że raz na zawsze zmieniłam swoje życie?

Please wait...

Dziękuję za zapis do newslettera.

I kiedy byłam już całkowicie zrozpaczona, bezsilna i bezradna, co widać po poprzednim wpisie blogowym, kiedy płacz i pesymistyczne myśli przysłaniały mi wszelkie dobre momenty w życiu- niespodziewanie po roku psychoterapii poradziłam sobie w jednym deprymującym mnie momencie. Obcy facet zaczął na mnie krzyczeć na stacji benzynowej, a ja zawsze w takich sytuacjach stałam jak ostatnia sierota i nie potrafiłam wydobyć z siebie ani słowa. Tym razem pomimo przemęczenia i ogólnego rozbicia stanowczo zaprotestowałam i z całym szacunkiem kazałam panu przestać na mnie krzyczeć. Faktycznie, sytuacja była moją winą (wymusiłam pierwszeństwo przy wjeździe na stację)- aczkolwiek nie zasłużyłam sobie na takie traktowanie. To była sytuacja pt: „Co pani wyprawia?”, „Kto pani prawo jazdy dał?” ;). Pomimo mojego stanowczego: „Przepraszam, nie zauważyłam pana”- pan przekroczył granice, których ja zaczęłam w końcu bronić.

Dodatkowo grupa wsparcia: Lepsze Życie na facebooku. Zakładałam tą grupę, aby móc podarować innym kobietom- to czego ja na co dzień mam aż nadto: energię, nadzieję, siłę walki, motywację do działania, dobre słowo. Chciałam, aby była do grupa bez żadnego hejtu. Hejt = ban i wylot bezpowrotnie z grupy. Sama wiem po sobie, jak krytyka i bezsensowne ocenianie może skutecznie podciąć skrzydła. Nie spodziewałam się nawet tego, jak ta grupa w niedługim czasie urośnie w siłę i wesprze mnie w kolejnym kryzysowym momencie życia. Dumam już nad pierwszym nieoficjalnym spotkaniem cudownych dziewczyn we Wrocławiu. Na dzień dzisiejszy ta grupa daje mi siłę do szukania kolejnych rozwiązań.

Myślę, że nie możemy zapominać, że nawet w chwilach bezsilności znajdzie się jakieś wyjście. Ja mam cały czas do siebie samej pretensje, że coś uśpiło moją czujność. Mam wyrzuty sumienia, że zrobiłam za mało. Katuje się cały czas rozmyślaniem, że nie byłam zbyt stanowcza i wielu momentach po prostu odpuszczałam. Cofnęłam się kompletnie w mojej walce, a tak naprawdę ja dziś miałam być w zupełnie innym miejscu. Bez kredytów, bez rat, bez żałosnej chwilówki, bez nowego abonamentu. Wciąż nie mogę pogodzić się z tym, że na wiele sytuacji w życiu nie miałam wpływu. A ja bardzo lubię decydować. Nienawidzę, jak robi to za mnie los.

Pomimo wszystko postanowiłam jeszcze raz zawalczyć. Takim już totalnie ostatkiem sił, bo nawet pisanie książki, a jestem na końcówce- idzie mi jak krew z nosa. Jedynie dziś dziękuję sobie samej, że miałam na tyle w sobie siły, determinacji i zdecydowania, że jestem na finiszu najpoważniejszego projektu w życiu. I tak naprawdę w tej książce pokładam wszelkie nadzieje. Na ten moment najgorsze pożary (raty kredytowe) są ugaszone, ale muszę mieć cały czas rękę na pulsie. Jeszcze jakieś 2 lub 3 miesiące nie zaznam spokoju, bo z oszczędności wypłukałam się kompletnie. W dalszym ciągu prowadzimy budżet domowy licząc grosz do grosza, zapoznałam męża z Exelem, planujemy posiłki według gazetek promocyjnych i stanu zamrażarki, wysyłamy bankom reklamacje zgodne z wyrokiem TSUE ( za wcześniej spłacony kredyt od 2012 roku należy nam się zwrot prowizji i odsetek za niewykorzystany okres kredytowania- dotyczy to również konsolidacji), nie palimy papierosów- mnie za chwilę pęknie 12 stycznia pół roku bez nałogu i nie kupiłam w tym roku żadnej, żadnej nowej bombki na choinkę i świecidełka żadnego.

View this post on Instagram

2019 rok pomału przemija… Nie mam żadnych postanowień noworocznych, aczkolwiek plany na dalsze życie, różne cele oraz działania wdrażam od razu. Według najlepszych fotek z tego roku powinnam być na nieustającej diecie, wcinać same pyszności, bawić się z dziećmi, spotykać się ze świetnymi ludźmi ( Ola @wroclawskie_miejsce załapałaś się na podsumowanie 🙈😎) i… Podróżować. To ostatnie bardzo, bardzo lubię 😏. Ostatnio sporo myślę o sensie życia i o tym, skąd brać dalszą siłę na walkę z przeciwnościami losu. W ostatnim miesiącu przekonałam się, jak bardzo podarowane wsparcie potrafi wrócić do mnie ze zdwojoną mocą i pokazać, że warto. Warto zamieniać zwykłe w niezwykłe. Warto rozpromieniać świat- nawet tymi kilkoma zdaniami 😊. Warto być iskierką nadziei dla siebie i dla innych osób. Warto poszukiwać rozwiązań nawet tylko na ten, jeden moment. Warto żyć swoim życiem i być wiernym własnym wartościom, co udowodnił mi cały przemijający 2019 rok. #bestnine2019 #rok2019 #koniecroku2019 #podsumowanieroczne #rodzinanakredyt #sensżycia #kochamzycie #determinacjaienergia #determinacjawdazeniudocelu

A post shared by Aga/RodzinaNaKredyt (@rodzinanakredyt) on

Zaczęłam trochę siły i energii czerpać właśnie z tego mojego pisania. Od szczenięcych lat biegałam z pamiętnikami, „Złotymi Myślami”. Pilnowałam, aby tylko nikt tego nie odkrył i przypadkiem mnie nie wyśmiał. Następnie w gimnazjum i szkole średniej wymiatałam w pisaniu rozprawek i wypracowań. W domu dziecka pisałam kroniki całej placówki, byłam przewodniczącą wszystkich wychowanków i pisałam przemówienia na różne okazje. Wygrywałam konkursy poezji. Podczas recytowania moich własnych wierszy widziałam, jak komisji zakręciła się łezka w oku. Później przyszedł czas na pierwszy blog, następnie na drugi, trzeci to Rodzina Na Kredyt oraz w końcu książka- własny elektroniczny produkt, który spróbuję wydać bez żadnych nakładów finansowych.

Pisanie było ze mną od zawsze. Pisanie jest sensem, dla którego żyję. Nawet gdyby odebrano mi rodzinę, możliwość zarabiania i spłacania rat, gdyby odebrano mi wolność i sprawność- pozostałoby mi pisanie. Ten blog- to są opisane całe 4 lata mojej nieustannej walki o lepsze życie. Ta historia nie może tak się skończyć! Nie może…. ja po prostu na to nie pozwolę!

Budżet domowy- cele, założenia i realizacja- październik 2019

Bardzo podoba mi się nowa fabuła opisowa budżetu domowego. Uważam nawet, że więcej przekażę wam opisując każdy aspekt finansowy, niż pokazując to i bazując tylko i wyłącznie na tabelkach w exelu. Tym bardziej, że każdy miesiąc jest inny. W każdym miesiącu coś innego się dzieje i ponosimy często inne koszty, niż w miesiącach letnich- wydatki ,takie jak choćby wycieczki szkolne, ubrania zimowe lub mundurek szkolny.

Październik jest i będzie dalej lepszym miesiącem pod względem finansowym. Dołączą do budżetu domowego dwie moje wypłaty- ze szkoły i z korepetycji. Jednak jak pisałam w poprzednim cyklu, miesiące wakacyjne trochę nas poturbowały i zanim odczujemy przypływ gotówki, to trochę czasu upłynie. Mam nadzieję, a przynajmniej zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby do świąt Bożego Narodzenia sytuację finansową unormować.

Nie mam do siebie żadnych pretensji, że potoczyło się życie, jak się potoczyło i od sierpnia do września nie miałam żadnego ze swojego dochodu. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Miałam pracę obiecaną/ uzgodnioną do ostatniej chwili, wróciłam z urlopu i nagle okazało się, że z pracy nici. A ja pod tą pracę ułożyłam wszystkie swoje letnie plany. Za to spędziłam przecudowny czas z własnymi dziećmi, dawno nie miałam już „wolnych wakacji”. Piszę o tym, że zrobię wszystko co z mojej mocy, aby sytuację finansową poprawić- ponieważ mój mąż w dalszym ciągu nie poczuwa się do odpowiedzialności, aby w tej walce mnie wesprzeć. Z jego strony nie mam żadnej pomocy w mojej walce i muszę się z tą sytuacją pogodzić. Mój mąż wręcz nie wierzy, że spłacimy nasze zobowiązania finansowe- więc koniec końców i tak sytuacja została tylko w moich rękach. Miałam plan dziesięcioletni oszczędnościowy, dziś mam tylko roczny, a następnie dwuletni- dla samej siebie i dla własnych dzieci.

Podsumowanie września:

  • wyjazd do skalnego miasteczka w Czechach przełożyłyśmy razem z koleżanką na październik. Mamy nadzieję na ładną pogodę jeszcze pod koniec miesiąca;
  • Budżetu na jedzenie nie przekroczyliśmy- naprawdę udaje mi się pięknie tworzyć listy zakupów z obowiązującymi promocjami. Ostatnio na dużych zakupach w Biedronce na paragonie ujrzałam 50 zł zniżek promocyjnych;
  • Okazało się, że córka nie chce jeść obiadów szkolnych- po pierwsze obiad trzeba zjeść szybko- w 15 minut, po drugie odstać swoje w kolejce- czas skraca się automatycznie do 10 minut. Po trzecie obiad kosztuje 9 zł (zupa i drugie danie), jednak w dużej większości dzieciaki zupy nigdy nie jedzą. Córka kończy lekcje zazwyczaj o 12:30, więc później je obiad normalnie w domu. Dwa razy zdarzyło się, że kupiliśmy porcję obiadową w barze po drodze i to taniej, niż założone 9 zł w szkole. Na obiadach oszczędzamy miesięcznie co najmniej 150 zł.
  • Dziś jestem pewna, że z dniem napisania do końca mojego ebooka, podpiszę umowę z Inkubatorem Przedsiębiorczości. Zaryzykuję miesięcznie opłatę 250 zł z podatkiem do opłacenia, a nie 1300 zł ZUSu plus całą resztę. Ubezpieczenie będę mieć z umowy o pracę w szkole. Wtedy też będę wystawiać comiesięczną fakturę za korepetycje zamiast umowy- zlecenia plus rozliczać wpływy ze sprzedaży ebooka. Faktury kosztowe również się znajdą- hosting, domena bloga, podatki oraz sklep on-line. Na pewno następnie podzielę się z wami moimi obserwacjami oraz zarobkami blogowymi po włączeniu do sprzedaży ebooka.
  • Grafiki korepetycji, szkolne córki oraz mój nauczycielski ładnie się razem ułożyły. Weekendy mam wolne- czyli to, co sobie niedawno postawiłam za cel do zrealizowania. Benzyny spalam ok 25 litrów na dojazdy – 120 zł tygodniowo. to znacznie mniej, niż w ubiegłym roku szkolnym.
  • Nie palę papierosów- już 3 miesiąc- znów planuję wpis z tej serii 🙂

Październik:

  • W październiku dołączyłam do rocznego biegowego wyzwania Kamili Rowińskiej. Potrafię już przebiec za jednym zamachem 400 metrów bez zadyszki. Uczę się panować nad oddechem i średnio co 3 dni pobijam swój rekord życiowy. Codziennie muszę przebiec/ przejść 2 km lub co drugi dzień 4 km.  Teraz mam zamiennik codziennej letniej siłowni. Tanio i zdrowo 🙂 Powinnam się zmieścić w regulaminowym czasie w całym I etapie wyzwania. Jednak tutaj również trzeba być dodatkowo bardzo zmotywowanym, wytrwałym i spostrzegawczym np zamieszczać wpis z dystansem na fanpage Kamili w każdy poniedziałek. Pierwszy cel to wytwać miesiąc w wyzwaniu 🙂
  • Wystartowała przedsprzedaż Dziennika Kobiety Niezależnej na 2020 rok! W dzienniku znajdziecie comiesięczny kalendarz, planer finansów! Miejsce na notatki, zapiszecie sukcesy i wnioski z każdego miesiąca oraz każdego dnia zaplanujecie swoje 3MIT i CHSS 🙂 Prócz Dziennika Kobiety Niezależnej możecie kupić w fajnych pakietach Dziennik Coachingowy, książkę Kobieta Asertywna oraz Dziennik Sukcesów. Każdą z tych pozycji mam i każdą z tych pozycji serdecznie do przerabiania polecam 🙂
  • W październiku planuję zrobić świąteczne wyzwanie pt. „ŚWIĘTA TUŻ TUŻ- tworzymy świąteczny budżet”. Wyzwanie odbędzie się w grupie facebookowej: Lepsze życie- grupa wyłącznie dla kobiet”. W tym tygodniu opublikuję dokładną datę startu wyzwania. Warto dołączyć 🙂 Codziennie wieczorem będę robić live’y związane z wyzwaniem oraz podrzucać wam gotowe karty pracy oraz własne pomysły oszczędnościowe na grudniowy czas. Uważam, że dwa miesiące to świetny czas, aby nie zbankrutować finansowo i rozłożyć sobie wydatki na dość długi czas. Nie kupować następnie w grudniu impulsywnie tego, co popadnie. Te wyzwanie oraz reszta oszczędnościowych wyzwań znajdzie się w moim ebooku. 4 rozdział poruszy każdy aspekt finansowy dorosłego życia.

Newsletter

Zapisz się na Newsletter, aby otrzymać zniżkę! Tworzę e- booka opisującego życie za 3 zł dziennie. Jak doszłam do etapu, że oszczędziłam pierwsze 1000 zł? Jakie triki oszczędnościowe sprawiły, że raz na zawsze zmieniłam swoje życie?

Please wait...

Dziękuję za zapis do newslettera.

Poza tym w październiku zaczęłam rok akademicki i czekam na pierwszy zjazd już za dwa tygodnie. Cieszę się bardzo, że poszłam w kierunku studiów i nawet zaczęłam upatrywać w nich szansę dla samej siebie- na rozwój, na większe poczucie własnej wartości i być może wyspecjalizowanie się w danej dziedzinie. A co będzie dalej? Czas pokaże 🙂