Archiwum kategorii: ZADŁUŻENI

Budżet domowy- cele, założenia i realizacja- październik 2019

Bardzo podoba mi się nowa fabuła opisowa budżetu domowego. Uważam nawet, że więcej przekażę wam opisując każdy aspekt finansowy, niż pokazując to i bazując tylko i wyłącznie na tabelkach w exelu. Tym bardziej, że każdy miesiąc jest inny. W każdym miesiącu coś innego się dzieje i ponosimy często inne koszty, niż w miesiącach letnich- wydatki ,takie jak choćby wycieczki szkolne, ubrania zimowe lub mundurek szkolny.

Październik jest i będzie dalej lepszym miesiącem pod względem finansowym. Dołączą do budżetu domowego dwie moje wypłaty- ze szkoły i z korepetycji. Jednak jak pisałam w poprzednim cyklu, miesiące wakacyjne trochę nas poturbowały i zanim odczujemy przypływ gotówki, to trochę czasu upłynie. Mam nadzieję, a przynajmniej zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby do świąt Bożego Narodzenia sytuację finansową unormować.

Nie mam do siebie żadnych pretensji, że potoczyło się życie, jak się potoczyło i od sierpnia do września nie miałam żadnego ze swojego dochodu. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Miałam pracę obiecaną/ uzgodnioną do ostatniej chwili, wróciłam z urlopu i nagle okazało się, że z pracy nici. A ja pod tą pracę ułożyłam wszystkie swoje letnie plany. Za to spędziłam przecudowny czas z własnymi dziećmi, dawno nie miałam już „wolnych wakacji”. Piszę o tym, że zrobię wszystko co z mojej mocy, aby sytuację finansową poprawić- ponieważ mój mąż w dalszym ciągu nie poczuwa się do odpowiedzialności, aby w tej walce mnie wesprzeć. Z jego strony nie mam żadnej pomocy w mojej walce i muszę się z tą sytuacją pogodzić. Mój mąż wręcz nie wierzy, że spłacimy nasze zobowiązania finansowe- więc koniec końców i tak sytuacja została tylko w moich rękach. Miałam plan dziesięcioletni oszczędnościowy, dziś mam tylko roczny, a następnie dwuletni- dla samej siebie i dla własnych dzieci.

Podsumowanie września:

  • wyjazd do skalnego miasteczka w Czechach przełożyłyśmy razem z koleżanką na październik. Mamy nadzieję na ładną pogodę jeszcze pod koniec miesiąca;
  • Budżetu na jedzenie nie przekroczyliśmy- naprawdę udaje mi się pięknie tworzyć listy zakupów z obowiązującymi promocjami. Ostatnio na dużych zakupach w Biedronce na paragonie ujrzałam 50 zł zniżek promocyjnych;
  • Okazało się, że córka nie chce jeść obiadów szkolnych- po pierwsze obiad trzeba zjeść szybko- w 15 minut, po drugie odstać swoje w kolejce- czas skraca się automatycznie do 10 minut. Po trzecie obiad kosztuje 9 zł (zupa i drugie danie), jednak w dużej większości dzieciaki zupy nigdy nie jedzą. Córka kończy lekcje zazwyczaj o 12:30, więc później je obiad normalnie w domu. Dwa razy zdarzyło się, że kupiliśmy porcję obiadową w barze po drodze i to taniej, niż założone 9 zł w szkole. Na obiadach oszczędzamy miesięcznie co najmniej 150 zł.
  • Dziś jestem pewna, że z dniem napisania do końca mojego ebooka, podpiszę umowę z Inkubatorem Przedsiębiorczości. Zaryzykuję miesięcznie opłatę 250 zł z podatkiem do opłacenia, a nie 1300 zł ZUSu plus całą resztę. Ubezpieczenie będę mieć z umowy o pracę w szkole. Wtedy też będę wystawiać comiesięczną fakturę za korepetycje zamiast umowy- zlecenia plus rozliczać wpływy ze sprzedaży ebooka. Faktury kosztowe również się znajdą- hosting, domena bloga, podatki oraz sklep on-line. Na pewno następnie podzielę się z wami moimi obserwacjami oraz zarobkami blogowymi po włączeniu do sprzedaży ebooka.
  • Grafiki korepetycji, szkolne córki oraz mój nauczycielski ładnie się razem ułożyły. Weekendy mam wolne- czyli to, co sobie niedawno postawiłam za cel do zrealizowania. Benzyny spalam ok 25 litrów na dojazdy – 120 zł tygodniowo. to znacznie mniej, niż w ubiegłym roku szkolnym.
  • Nie palę papierosów- już 3 miesiąc- znów planuję wpis z tej serii 🙂

Październik:

  • W październiku dołączyłam do rocznego biegowego wyzwania Kamili Rowińskiej. Potrafię już przebiec za jednym zamachem 400 metrów bez zadyszki. Uczę się panować nad oddechem i średnio co 3 dni pobijam swój rekord życiowy. Codziennie muszę przebiec/ przejść 2 km lub co drugi dzień 4 km.  Teraz mam zamiennik codziennej letniej siłowni. Tanio i zdrowo 🙂 Powinnam się zmieścić w regulaminowym czasie w całym I etapie wyzwania. Jednak tutaj również trzeba być dodatkowo bardzo zmotywowanym, wytrwałym i spostrzegawczym np zamieszczać wpis z dystansem na fanpage Kamili w każdy poniedziałek. Pierwszy cel to wytwać miesiąc w wyzwaniu 🙂
  • Wystartowała przedsprzedaż Dziennika Kobiety Niezależnej na 2020 rok! W dzienniku znajdziecie comiesięczny kalendarz, planer finansów! Miejsce na notatki, zapiszecie sukcesy i wnioski z każdego miesiąca oraz każdego dnia zaplanujecie swoje 3MIT i CHSS 🙂 Prócz Dziennika Kobiety Niezależnej możecie kupić w fajnych pakietach Dziennik Coachingowy, książkę Kobieta Asertywna oraz Dziennik Sukcesów. Każdą z tych pozycji mam i każdą z tych pozycji serdecznie do przerabiania polecam 🙂
  • W październiku planuję zrobić świąteczne wyzwanie pt. „ŚWIĘTA TUŻ TUŻ- tworzymy świąteczny budżet”. Wyzwanie odbędzie się w grupie facebookowej: Lepsze życie- grupa wyłącznie dla kobiet”. W tym tygodniu opublikuję dokładną datę startu wyzwania. Warto dołączyć 🙂 Codziennie wieczorem będę robić live’y związane z wyzwaniem oraz podrzucać wam gotowe karty pracy oraz własne pomysły oszczędnościowe na grudniowy czas. Uważam, że dwa miesiące to świetny czas, aby nie zbankrutować finansowo i rozłożyć sobie wydatki na dość długi czas. Nie kupować następnie w grudniu impulsywnie tego, co popadnie. Te wyzwanie oraz reszta oszczędnościowych wyzwań znajdzie się w moim ebooku. 4 rozdział poruszy każdy aspekt finansowy dorosłego życia.

Newsletter

Zapisz się na Newsletter, aby otrzymać zniżkę! Tworzę e- booka opisującego życie za 3 zł dziennie. Jak doszłam do etapu, że oszczędziłam pierwsze 1000 zł? Jakie triki oszczędnościowe sprawiły, że raz na zawsze zmieniłam swoje życie?

Please wait...

Dziękuję za zapis do newslettera.

Poza tym w październiku zaczęłam rok akademicki i czekam na pierwszy zjazd już za dwa tygodnie. Cieszę się bardzo, że poszłam w kierunku studiów i nawet zaczęłam upatrywać w nich szansę dla samej siebie- na rozwój, na większe poczucie własnej wartości i być może wyspecjalizowanie się w danej dziedzinie. A co będzie dalej? Czas pokaże 🙂

Budżet domowy- cele, założenia i realizacja- wrzesień 2019

Wracam na bloga z budżetem domowym, ale będzie miał on wersję nieco rewolucyjną. Nie ujrzycie już tutaj standardowych tabelek, minusów lub plusów. Prowadzenie budżetu w Exelu porzuciłam już dobre kilka miesięcy temu. Co miesiąc wystarcza mi zwykła kartka papieru ksero A4. To na niej rozrysowuję szkic budżetu domowego. Kwoty wydatków jakie mogę ponieść w danym okresie czasu mam następnie w głowie. Wiem, kiedy przekraczam założony budżet i modyfikuję na nowo plany wydatków. Patrzę, w którym miejscu mogę oszczędzić. Dziś już wiem, jak będę manewrować opłatami we wrześniu i  październiku tak, aby wyjść na zero i zacząć na nowo budować Fundusz Awaryjny.

Tak naprawdę nie ma to znaczenia, gdzie i na czym człowiek prowadzi budżet domowy. Dla mnie najszybszą i najmniej czasochłonną metodą jest właśnie zwykła kartka papieru A4. Nawet aplikacja mobilna na Androida w sierpniu nie zdała egzaminu. Ja po prostu chyba lubię mieć czarno na białym, gdzie wydaję swoje pieniądze i dokąd moje pieniądze w danym miesiącu mają iść. To ile pieniędzy wydaję na co dzień obserwuję na koncie bankowym. Tak naprawdę zaglądanie na konto bankowe, śledzenie każdego paragonu plus wpisywanie tych danych w tabelkę to dodatkowa i mozolna robota. Wiem, ile mogę w danym miesiącu wydać pieniędzy na benzynę i wiem, co zrobić gdy ten limit przekroczę. Jeżeli nas poniesie i zjemy kolejny raz w miesiącu na mieście nie planując tego wcześniej (jakiś nagły wyjazd lub po prostu zrządzenie losu) to odejmuję tą kwotę od jedzenia domowego i tyle. Rozkładam tą kwotę powiedzmy 100 złotową na 4 tygodnie i już wiem, że na jedzenie nie przekraczam więcej, niż 250 zł na tygodniowo. Inaczej miałabym do dyspozycji prawie 300 zł.

Postanowiłam wyznaczać sobie miesięcznie jakieś ciekawe wyzwanie finansowe. Wyzwaniem sierpniowym było nie wydać na jedzenie więcej, niż 1200 zł. Cel udało się zrealizować, aczkolwiek miewałam momenty zwątpienia. Pisałam o tym wyzwaniu na Instagramie oraz o wyprawce szkolnej:

 

Kolejnym celem było nie wydać więcej pieniędzy na wyprawkę szkolną dla dwójki dzieci, niż 300 zł. Tyle, ile wynosi wsparcie z rządowego programu 300 plus.

  • Ten miesiąc dał mi dużo do myślenia. Kupowałam tylko takie produkty, które na co dzień jemy. Nie eksperymentowałam z nowymi wydaniami serków. Kupowałam to co znam: serek wiejski, ser żółty lub ser Feta do sałatki;
  • W sierpniu nie kupiłam ani JEDNEJ reklamówki jednorazowej i jest to mój życiowy rekord. Szkoda było mi marnować pieniądze przeznaczone na jedzenie na foliowe torby, które i tak po czasie wylądują w śmieciach.
  • Przeprosiłam się ze szmacianymi torbami. Do pobliskiej Biedronki jak miałam więcej czasu chodziłam na piechotę. Wyjątkiem były większe zakupy raz na kilka dni, kiedy trzeba było dołożyć kilka kartonów mleka, jajka, proszek do prania, słoik miodu lub kilogram cukru.
  • Tworzyłam ramowy spis obiadowy na cały tydzień, zaglądałam do zamrażarki i kombinowałam resztę posiłków z tego, co mam w domu.
  • Listę zakupów tworzyłam zgodnie z obowiązującymi gazetkami promocyjnymi. Jak była promocja na jajka- brałam dwa opakowania, masła 3 sztuki, 4 kartony mleka. Jak była promocja na makarony, kupowałam 4 opakowania cienkiego makaronu Babuni, który lubi moja córka. Owoce kupuję jedynie w promocji lub, gdy są po prostu tanie w sezonie.  W sierpniu jedliśmy borówki, banany, jabłka, brzoskwinie oraz nektarynki.
  • Praktycznie nic z jedzenia w domu się nie marnowało. Po 3 dniach wyjadaliśmy wszystko do końca. Zauważyłam, że jemy też mniej mięsa. A może to sprawka gorącego lata, że mięsa tyle nie chciało się jeść?
  • 99% wyprawki córki do szkoły kupiłam w Biedronce łącznie z tornistrem, piórnikami i dodatkowymi kolorowymi długopisami. Nie przekroczyłam założonego budżetu pieniężnego, a było to 300 plus z rządowego programu.
  • Dla młodszego przedszkolaka wystarczyło dokupić kilka bloków technicznych/ rysunkowych oraz wycinanki. Resztę dzieciaki mają w grupie z zeszłego roku.
  • Dla Natalki do szkoły kupiłam na w-f dwie białe koszulki w promocji w Pepco za 10 zł za dwupack. Tenisówki z kolei kupiłam w chińczyku za 30 zł. Buciki na apel znalazłam w chomikowych dwóch kartonach z butami używanymi po dzieciach znajomych lub rodziny. Tak samo strój galowy. Czekał w szafie ponad dobre pół roku, aby później nie zapomnieć i dodatkowo nie kupować ubrań na jeden raz.

Najtrudniejsze przy takim założonym niskim budżecie było utrzymanie mojej diety bez pszenicy, Jadłam bardzo standardowo i monotematycznie. Śniadanie to jajecznica z warzywami, owsianka na mleku z owocami lub chia. Drugie śniadanie sałatka lub owoc. Obiad- unikam wszelkich panierek, sosów, poza tym jak najbardziej normalnie. Kolacja- znów sałatka, serek wiejski, placki kombinowane z innych mąk, niż pszenna, mizeria, pomidory w śmietanie lub dojadałam obiad. Zrezygnowałam w 90% z chleba. Dwa razy w sierpniu kupiłam chlebek żytni. Wiem, że ma domieszkę pszenicy, ale po żytnim chlebie momentalnie nie puchnę. Schudłam 4 kg, jednak waga zaczęła „robić mnie w konia” i się wahać. Prawdopodobnie czas na dodatkowe badania hormonalne, ale to w listopadzie najprędzej.

Przekonałam do mojej zdrowej diety też dzieciaki. Za każdym razem podpytywały, co ja jem w tym kubku (owsianka lub chia) i chciały to samo. Poranna owsianka z bananem lub borówkami stała się ich ulubionym posiłkiem. Synek przekonał się do jajecznicy. Bardzo się cieszę, bo to jest dziecko, które lubi jeść wybiórczo. Moje dzieciaki uwielbiają miód. – słodzą nim wodę, herbatę, używamy go do owsianki, chia lub do sałatek. Taniej wyszłoby mi kupić 2 kilogramy cukru białego kryształowego w promocji na miesiąc za 3,50 zł … A nie dwa słoiki litrowe miodu za … 30 zł lub syrop klonowy w cenie około 10 zł. Taniej wyszłoby mi kupić olej rzepakowy, a nie oliwę z oliwek. Taniej byłoby mi kupić makaron kukurydziany, który ma jednak dziwny smak, a nie ten droższy bezsmakowy ryżowy.

Reasumując taniej wyszłoby mi jeść dalej niezdrowe jedzenie. Zapychać siebie oraz dzieciaki chlebem pszennym z ubogą ilością warzyw i owoców. Jak jedna osoba zaczyna jeść według danego stylu to nie ma tragedii finansowej. Gorzej, gdy ten styl zaczyna wchłaniać reszta rodziny. Gorzej oczywiście w sense finansowym.

Na wrzesień wyznaczyłam sobie kolejne cele finansowe:

  • Rozejrzeć się za alternatywami do chemii kuchennej i łazienkowej. Poszukać tańszych i dobrych zamienników płynów do prania, proszków lub płynów do płukania.
  • Na jedzenie nie wydać więcej, niż 1300 zł. Zwiększyłam limit. Skończyły nam się kasze, makarony, oliwa z oliwek, kawa i miód, a jednak w ferworze pracy mogę czasem przegapić gazetki z promocjami.
  • Zastanowić się nad obiadami córki w szkole, w sensie czy warto i czy nam się opłaca.
  • Nie zadłużyć się we wrześniu! Nie mamy funduszu awaryjnego, a nowe prawo jazdy i badania do niego konkretnie nadszarpnęły nasz budżet domowy w sierpniu. Dodatkowo zostawiłam laptopa w tramwaju we Wrocławiu i dwa razy jeździłam go szukać. Na szczęście historia dobrze się skończyła i laptop się odnalazł.

View this post on Instagram

Jadę właśnie do Wrocławia autobusem, bo mi się ważność prawka skończyła. Każdy zawsze się pyta, jakim cudem miałaś prawko tylko na 8 lat? No tak, mam wadę wzroku i za ten fakt muszę teraz dodatkowo zapłacić. Koleżanki jak zdawały prawko i poszły na badanie lekarskie w soczewkach miały fuksa- one prawko mają bezterminowe. I tak sobie myślę…. A co będzie jak za 5/10/15 lat lekarz orzecznik powie mi, że z taką wadą wzroku nawet w okularach powoduję zagrożenie? A co będzie, kiedy prawa jazdy po prostu nie będę miała? Zaczęłam mieć cykora, bo to jest kwestia dość przyszłościowa… I tak naprawdę do przemyślenia. Mój mąż ze względu na chorobę prawka nigdy mieć nie będzie, a ja mogę mieć to prawko "kiedyś" odebrane. 📌Badanie u okulisty oraz zaświadczenie od orzecznika- 200 zł 📌Wniosek o wydanie nowego prawa jazdy na okres… Powiedzmy 5 lat-150 zł 📌 komplet zdjęć u fotografa- 50 zł To są opłaty, aby mogła uzyskać z powrotem kwalifikacje do prowadzenia pojazdów kategorii B… Wyobrażacie sobie życie bez prawa jazdy? Ja na dzień dzisiejszy nie… #wrocław #autobus #prawojazdykatb #prawojazdy #kierowcawokularach #życiezakółkiem #autotomojapraca

A post shared by Aga/RodzinaNaKredyt (@rodzinanakredyt) on

  • Zastanowić się nad Inkubatorem Przedsiębiorczości. Piszę e-booka, którego chcę wypuścić do sprzedaży już w listopadzie. Muszę pomyśleć jeszcze nad sklepem on-line oraz nad złożeniem tegoż e-booka. Korekta już jest 🙂
  • O Inkubatorze Przedsiębiorczości pisał na swoim blogu Marek: „Multiporadnik dla niebogatych”. W momencie strachu, że muszę zaryzykować 2 tysiące złotych miesięcznie (założenie DG z dużym ZUS- em), aby sprzedać e-booka chciałam porzucić moje marzenia o pisaniu. Jednak wróciłam do wpisu Marka 😉 Mam dzięki Markowi rozwiązanie podane na tacy. Szkoła- umowa o pracę, czyli opłacany ZUS + umowa z IP (sklep on-line z własnymi produktami)

Newsletter

Zapisz się na Newsletter, aby otrzymać zniżkę! Tworzę e- booka opisującego życie za 3 zł dziennie. Jak doszłam do etapu, że oszczędziłam pierwsze 1000 zł? Jakie triki oszczędnościowe sprawiły, że raz na zawsze zmieniłam swoje życie?

Please wait...

Dziękuję za zapis do newslettera.

  • Odłożyć pieniądze na jednodniową wycieczkę do Adrszpach (skalne miasto). Chodzi głównie o benzynę, w jedną i drugą stronę trzeba przejechać 100 km. Nigdy nie byłam w Czachach, a mieszkamy tak blisko granicy, że aż grzech nie skorzystać z okazji. W sierpniu odebrałam z urzędu dowody osobiste moich dzieci. Wycieczkę planujemy na ostatni weekend września.
  • Nie podejmować już współprac sponsorowanych/ finansowych na blogu. Skupić się na tworzeniu własnych produktów, tak aby dochody z bloga pozwoliły na comiesięczny dodatkowy zarobek (dochód pasywny).
  • Tak ułożyć grafik szkolny córki, mój grafik nauczycielski oraz grafik korepetycji, aby nie nadrabiać dodatkowych kilometrów. Niani nie unikniemy.
  • No i najważniejsze 😉 Nie wracać do papierosów pod żadnym pozorem! Szukać rozwiązań problemów, a nie je tworzyć.
  • Wrzesień to jeszcze nie jest miesiąc, w którym coś oszczędzimy. Ważne, aby wyjść na zero, część wydatków jak trzeba przesunąć, ale nie sięgać po dodatkowe finansowanie.
  • Co do kredytów, pierwszy najmniejszy w tej chwili kończy się w grudniu. Chciałabym go zamknąć w październiku- najpóźniej w listopadzie. Tak, aby pchnąć do przodu kolejne. Może tym razem coś z planów wyjdzie?

PAŹDZIERNIK POD WZGLĘDEM FINANSOWYM POWINIEN BYĆ LEPSZY, A LISTOPAD POMIMO TEGO, ŻE DEPRESYJNY I DESZCZOWY PRAWDOPODOBNIE PRZYNIESIE NAM ZNÓW NOWE OSZCZĘDNOŚCI. CZAS POMYŚLEĆ O ŚWIĘTACH …. ajć 😉

 

Jak nie reagować mam kiedy… życie jest na kredyt

*  „Jak nie reagować mam kiedy… życie jest na kredyt…

Kiedy musisz za … (pracować) na 3 zmiany.

Żeby go spłacić i żeby nie stracić domu w jednej chwili…”

Zaczynałam pisać bloga finansowego z perspektywy osoby (rodziny) zadłużonej. Dziś okazuje się, że według słownikowych definicji nie jestem zadłużona i nie mam długów. Po prostu mam zobowiązania do spłacenia. Moje zobowiązania finansowe to nie są długi. Byłyby długami, gdybym ich nie spłacała. Gdybym uchylała się od obowiązku spłaty swoich zobowiązań.

Po 3 latach blogowania zrobiło mi się lżej i milej na sercu. Przez ten czas od momentu olśnienia i uświadomienia sobie nieciekawej sytuacji finansowej bardzo się katowałam myślami o naszym „zadłużeniu”. Było mi okrutnie wstyd i czułam się uciemiężona. Trochę a nawet bardzo nad wyrost założyłam sobie, że spłacimy nasze zobowiązania w dwa lata. Zrobilibyśmy to, serio- gdybym tylko po drodze nie przewartościowała swojego całego życia.  Postanowiłam sobie, że pomimo tych długów będziemy szczęśliwi! Można być zadowolonym z życia nie wydając masy pieniędzy. Można zorganizować budżetowe wakacje samemu gotując i samemu organizując atrakcje. Pomimo tego wakacje nadal będą wakacjami! Wyjazd będzie wyjazdem za 8000 zł w tropikach i będzie nadal wyjazdem za 1500 zł nad jeziorem w lesie. Spłacanie zobowiązań potrwa dłużej, ponieważ nie mam zamiaru dla kredytu jednego i drugiego oddać całego mojego życia rodzinnego.

Po naszej przeprowadzce blog zaczął być połączeniem finansów i lifestylu. Ja już od 2016 roku opowiadam wam moją historię rodzinną. Były głosy, aby na blogu było mniej mnie, a więcej finansów. Tylko o to chodzi, że blog to ja a beze mnie nie ma tego bloga. A sama nazwa: Rodzina Na Kredyt zaczyna być kojarzona w internetach. W sierpniu część mojego wpisu blogowego o Mieszkaniu Plus została zacytowana na wałbrzyskim portalu.

View this post on Instagram

WSPOMNIENIA NR 3 Sierpień 2013 Natalia miała skończone 2 lata, a ja byłam w ciąży z jej młodszym bratem. Jakieś 20 kg/lat temu 😂miałam krótkie włosy. Podczas podróży pociągiem na największe uznanie Natalii zasługiwał korytarz w wagonie, stary kibel i … jeżdzące schody na dworcu we Wrocławiu. 🙈😍🙊 Pociąg z Olsztyna do Wałbrzycha ( bez przesiadki) był jeszcze bez klimatyzacji tzw #tlk 🚇🚅🚆 Odwiedziliśmy rodzinę, wybawiliśmy się na weselu kuzynki, odwiedziliśmy zoo we Wrocławiu. Więcej wspomnień pod hashtagiem: #rodzinanakredytwspomnienia Na pomysł przeprowadzki wpadliśmy 3 lata później… #przeprowadzka #podrozemaleiduze #podróżpociągiem #pkptlk #dolnyśląsk #wałbrzych #wrocław. #warmiaimazury

A post shared by Aga/RodzinaNaKredyt (@rodzinanakredyt) on

 

Dziś na drugi koniec Polski chce się przeprowadzić moja najlepsza przyjaciółka. Chce dać lepsze życie swoim dzieciom. Dziewczyna chce pracować i się rozwijać. Ma dość stania w miejscu, w marazmie, ma dość patrzenia na biedę wokół. Trzyma ją jedynie rodzina, która mówi: „Gdzie chcesz jechać tam do świata sama z dziećmi?”, „A co będzie jak ci się nie uda?”. Przecież nikt z bliskich nie wesprze w decyzji i nie powie: „Wyjedź 650 km dalej, a będzie ci lepiej”. A wystarczyło tylko to, że Justyna przyjechała do mnie w czerwcu i zobaczyła jak faktycznie życie potrafi się zmienić na wielki plus. Tak naprawdę wszystko rozbija się o jedną rzecz- o pracę! O przedszkole od września dla dziecka, bo w naszym rodzinnym mieście z 28 tysiącami mieszkańców nie ma ŻADNEGO żłobka. Jednak we dwie już mamy plan i bardzo Justynę wspieram w jej determinacji. Taka decyzja a następnie realizacja założeń wymaga nie lada odwagi, gdy wszyscy dookoła mówią: „Usiądź sobie, może ci przejdzie”. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem dziewczyna zacznie nowe życie latem 2020 roku, a ja postaram się, aby miała w miarę miękkie lądowanie na Dolnym Śląsku 🙂

Rodziny, które mają problemy finansowe nie są z tego powodu dumne. A na pewno duża część z nich chce lepszego życia. Ludzie wstydzą się opinii innych ludzi, boją się tego „co ludzie powiedzą”. Jest im wstyd za swoją sytuację. Chcą coś zmienić, ale się boją…

Jedni idą na żywioł, inni muszą mieć 5 planów B i nigdy się nie odważą zrobić kroku na przód. Będą czytać, studiować, ćpać wiedzę, pytać o milion rzeczy, a nie zaczną pomimo tego działać. Ja dopiero w tym roku odkryłam czym jest takie bezgraniczne wsparcie w działaniu, którego wielu osobom brakuje… Odkryłam jak sama mam działać, aby kogoś zainspirować do zmiany swojej sytuacji i postrzegania całego świata. „Bo kiedyś to były czasy, a teraz to czasów nie ma” 🙂 Teraz to jest źle i można czekać „do usranej” śmierci aż będzie lepiej.

Newsletter

Zapisz się na Newsletter, aby otrzymać zniżkę! Tworzę e- booka opisującego życie za 3 zł dziennie. Jak doszłam do etapu, że oszczędziłam pierwsze 1000 zł? Jakie triki oszczędnościowe sprawiły, że raz na zawsze zmieniłam swoje życie?

Please wait...

Dziękuję za zapis do newslettera.

Wstydzić to się można, jak nie spłaca się swoich zobowiązań. Jak nie otwiera się poleconych listów z odsetkami i chowa się głowę w piasek! Wstydzić się można, jak się nie płaci alimentów na własne dzieci lub patrzy się co dzień na biedę i nic się z nią nie robi. Ten, kto ostro walczy o lepszy byt nigdy nie powinien się wstydzić! Ten, który przyznaje się do swoich błędów i prosi o pomoc, nie jest gorszy! A ludzi, którzy nas nie wspierają, a tylko ciągną w dół- trzeba usuwać z życia ( w sensie ucinać kontakt)  tak jak kredyty jeden po drugim, albo przynajmniej ograniczyć kontakt do minimum- jak to najbliższa rodzina. Czasem jest jak z tym dowcipem o zdjęciu, że lepiej stać z boku, aby się później wyciąć.

Popełniane błędy życiowe pomimo wszystko są naszym cennym doświadczeniem! A to, że coś sobie założyliśmy i znów nam nie wyszło- trudno, dumamy wtedy nad nowym planem i nad kolejnym również, bo jeszcze wiele razy życie się z nas zaśmieje.

„Lepiej dość do celu rok później, niż zrezygnować w połowie drogi”- Kamila Rowińska. 

Często powodem popełnianych błędów jest brak edukacji finansowej, nieprawidłowe wzorce wyniesione z rodzinnego domu i te ekonomiczne i te emocjonalne. Żyjemy potem z poczuciem wstydu i poczuciem winy. A realne wsparcie da nam jedynie osoba, która przeszła podobną historię lub utożsamia się z naszymi wartościami życiowymi. Nie porównujcie się nigdy z innymi ludźmi. A jeżeli się porównujecie to natychmiast przestańcie! Porównajcie się sami ze sobą, cofnijcie się rok, dwa, trzy lata w tył.  Ja w 2007 roku w czerwcu jako prawie 19-latka opuściłam placówkę opiekuńczo- wychowawczą bez grosza przy duszy, a 10 lat później w 2017 roku w czerwcu przeprowadziłam swoją rodzinę na drugi koniec Polski. Aż ciekawa jestem, jakie bum życie mi szykuje w czerwcu 2027 roku 😀 Ja wprost uwielbiam droczyć się z życiem i wyłamywać utarte schematy. 

*W 2001 roku, 18 lat temu Liroy rapował o życiu z kredytem na plecach i braku pieniędzy  i po dziś dzień słowa jego piosenki zdają się być jak najbardziej aktualne:

„Jak tu się nie wkurwić”

„Jak nie reagować mam kiedy życie jest na kredyt
Kiedy musisz zapierdalać na trzy zmiany
Żeby go spłacić i żeby nie stracić domu w jednej chwili
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy jestem znowu sam
Kiedy opłat w tym tygodniu znowu setki mam
I powiedz jak tu się nie wkurwiać ciągle
Próbuje to zmienić, ale jakoś nie mogę”

Jednak można. Ty jesteś tylko sterem własnego losu i jedynie ty możesz go zmienić 🙂 Zawsze warto walczyć o lepsze życie bez względu z jakiego punktu startujemy.