Przeskocz do treści

8

Cieszę się, gdy piszecie, że dzięki mojemu blogowi wierzycie w lepsze jutro. Wierzycie, że z gorszych i felernych sytuacji da się wyjść. Nikt nie jest idealny i nikogo życie nie jest idealne. Tak naprawdę to od nas samych zależy jak zinterpretujemy różne zdarzenia w naszym życiu.

Pod moim ostatnim artykułem na blogu o marzeniach pojawił się komentarz pewnej kobiety i właśnie dla niej chciałabym zadedykować ten post oraz dla innych osób, które tkwią w maraźmie i nie widzą wyjścia z trudnej sytuacji. To nie jest tak, że życie jest czarno- białe. Pośród tych dwóch kolorów jest również wiele różnych odcieni szarości oraz kolorowych barw. Mam nadzieję, że tym artykułem pokażę Ci kilka możliwych rozwiązań.

Autorko poniższych słów, nie uważam, że twój komentarz to użalanie się nad sobą. Wręcz przeciwnie- z twoich słów bije wołanie o pomoc!!! O pomoc, której być może nigdy nie dostałaś od bliskich osób. Czasem pomaga zwykłe wygadanie, wypłakanie się komuś w rękaw. Wierzę, że nie jest Ci lekko i wcale cię za to nie potępiam. Znam to uczucie, kiedy na drugi dzień człowiek zastanawia się, skąd weźmie pieniądze na chleb. Kiedy dziecko wyrasta z butów, a ty jak nie weźmiesz pożyczki- twoje dziecko do przedszkola/ szkoły pójdzie bose, bo ty nie masz już nawet co sprzedać.

Właśnie do takich osób jak Ty chciałam tym blogiem dotrzeć. Pokazać światełko w tunelu. Pokazać, że można inaczej. Ja również rok temu komuś uwierzyłam! Uwierzyłam komuś, że w innych rejonach Polski może być lepiej. Uwierzyłam w to, że być może jest to jedyna droga ucieczki i gorzej już być nie może.... 

Czytaj dalej... "Marzenia nie spełnią się, jeżeli w nie NIE WIERZYSZ!"

2

Cześć Kochani, to już przedostatnia część wpisu z cyklu opisywania naszego życia po przeprowadzce. 12 część będzie ogólnym podsumowaniem naszych w sumie sukcesów w drodze do lepszego życia. Zmieniliśmy nasze życie, mam wrażenie, że cały czas przechodzimy różne rewolucje. Naszym działaniem i dużą pracą sprawiamy, że każdy dzień jest łatwiejszy i rzeczywistość staje się coraz piękniejsza. Co nie znaczy, że wszystko układa się po naszej myśli. Po prostu to, co gorsze odkładamy na bok i nie dopuszczamy myślą, że może być gorzej. Bo zawsze może być gorzej, prawda?

W pracy zaczął mi się intensywny czas komunijny, w niedzielę dostałam od naszego gościa komunijnego Antosia pięknego aniołka, którego wręczał w podziekowaniu za przybycie na uroczystość. Ten aniołek ma większą wartość senstymentalną, niż jakikolwiek napiwek. Wczorajszy poniedziałek wzięłam sobie natomiast wolny od pracy, żeby odpocząć po intensywnym weekendzie.

Dzieciaki wróciły z "majowych wakacji" u babci na Warmii. Ja tydzień temu je zawiozłam pociągiem, a w poprzedni czwartek pojechał w tamte strony mój mąż. Jesteśmy zgodni, że decyzja o przeprowadze rok temu, to już był ostatni dzwonek, aby uciec. Czytaj dalej... "Nowe życie, nowi my, nowa rzeczywistość (10)"

3

Mamy połowę kwietnia, wiosna powitała nas dość ciepło. Zamiast kurtek wiosennych, moje dzieciaki ubrały krótkie rękawki i rozpoczęły sezon za lody 🙂  Dziś pisząc ten wpis, za oknem jest prawdziwie deszczowo, ale deszcz również jest potrzebny. Od tego miesiąca przestaliśmy "dziadować".

# "Dziadowanie"- czyli żałowanie sobie każdej wydanej złotówki, nawet gdy jest jakaś potrzeba. W końcu z dwoma normalnymi wypłatami odżyliśmy. Od maja tej wypłaty będzie o kilka stówek więcej, ponieważ mój mąż będzie miał przepracowany już cały kolejny miesiąc. Wyliczyłam, że będziemy mieli dostępnych od maja 800 zł więcej w budżecie poza podstawowymi potrzebami związanymi z jedzeniem, rachunkami, autem czy ubraniami.

Wyliczyłam, że na przeżycie z miesiąca na miesiąc bez zbytnich szaleństw jest nam potrzebne 4500 zł. Minimum egzystencjonalne dla naszej rodziny to 4000 zł. Na życie od maja pozostawiamy sobie: Czytaj dalej... "Nowe życie- nowi my- nowa rzeczywistość (9)"