Przeskocz do treści

17

Nasza kręta droga do nadpłacania długów i oszczędzania trwała 2,5 roku. Tak naprawdę wyznaczając sobie na główny cel spłatę długów i oszczędzanie, założyłam bloga, aby się dodatkowo zmotywować. Chciałam również udokumentować swoje sukcesy, jak i różne porażki po drodze. Chciałam do oszczędzania zachęcić mojego męża, a następnie nauczyć edukacji finansowej moje dzieci. Czy mi się to udało? Jak widać po poprzednim budżecie domowym udało się i było warto! Teraz zaczęliśmy kolejny etap, kiedy te długi nadpłacamy, a oszczędności na koncie rosną! Przeanalizowałam całą historię bloga, którą dziś wam streszczę.

Nasza burzliwa droga zaczęła się w wiosnę 2016 roku. Poszukując informacji w internecie, jak związać koniec z końcem i płacić raty na czas, trafiłam na blogi Michała Szafrańskiego oraz Marcina Iwucia. Początkowo informacje z blogów chłonęłam, czytałam je od deski do deski. Zapisałam się na bezpłatny kurs: "Pokonaj swoje długi" i zaczęłam pisać anonimowo bloga Rodzina Na Kredyt. Wstydziłam się bardzo naszej sytuacji finansowej, ponieważ temat kredytów i długów to nadal w wielu rodzinach jest temat TABU. Ludzie nie rozumieją, jak można się zadłużyć. Jak komuś może nie starczać do kolejnej wypłaty. Nam nigdy nie starczało, mieliśmy problemy z  regulowaniem należności, mieliśmy kilkumiesięczne opóźnienia w płatności czynszu, do tej pory pamiętam upominające telefony z banków, aby jak najszybciej zapłacić ratę w banku.

Czytaj dalej... "Nasza kręta droga do nadpłacania długów i… oszczędzania!"

6

W dzisiejszym artykule chciałabym wam przedstawić porównanie kosztów, jakie ponosiliśmy w małym miasteczku, a jakie ponosimy w mieście (650 km dalej). Z cyklu artykułów o przeprowadzce wiecie, że nasze życie zmieniło się diametralnie, ale czy mniej wydajemy? Czy mamy więcej pokus w mieście ( oddalonym o 40 km od Wrocławia), czy wydawaliśmy więcej wtedy kiedy mieszkaliśmy w miasteczku (do 5 tyś mieszkańców, 100 km do miasta wojewódzkiego- Olsztyna)?

Pod koniec 2017 podliczyłam nasze całe roczne wydatki, podzieliłam je na dwa semestry- przed przeprowadzką i po przeprowadzce- mieszkając w mieście. Oczywiście na bieżąco w dzisiejszym artykule napiszę, czy coś jeszcze się zmieniło, ponieważ od 2017 roku minęło już 10 miesięcy, a my zmieniliśmy choćby mieszkanie 🙂

Artykuł ten jest kontynuacją projektu: "Elementarz Oszczędnego Rodzica", który prowadzę razem z Ulą z mamonik.pl

Czytaj dalej... "Życie w małym miasteczku vel życie w mieście- porównanie wydatków"

8

Tak jak obiecałam w poprzednich cyklach artykułów, dziś kończymy podsumowaniem naszą akcję zmiany dotychczasowego życia. Choć rewolucja cały czas trwa, ponieważ pod koniec lipca ( lub na początku sierpnia) przeprowadzamy się kolejny raz. Ta przeprowadzka będzie innego kalibru, jedynie z mieszkania 70 metrowego z 3 pokojami do mieszkania 50 metrowego z dwoma pokojami w tym samym mieście. Z mieszkania z pokojem dziennym z aneksem kuchennym, do mieszkania z oddzialną kuchnią. Z mieszkania z aneksem kuchennym made in Ikea, do mieszkania z odzielną kuchnią rodem z lat 70-tych (strzelam, być może są to lata 60-te). Mieszkanie będzie w lepszej lokalizacji w samym centrum miasta z ogrzewaniem gazowym z rachunkami w sezonie zimowym oscylującymi do 230 zł miesięcznie. Na przeprowadzce powinniśmy oszczędzić 1500 zł rocznie. To całkiem sporo. Jestem przekonana, że będzie nam się tam dobrze mieszkać.

# przeprowadzkaa jednak jestem trochę przerażona tą przeprowadzką. Znów pakowanie, wyrzucanie, wertowanie. Sprawdzanie, co warto zabrać, co zmienić, co kupić. Segregowanie dokumentów, porządki w szufladach, przewożenie rzeczy, których na co dzień nie używamy (pudła kartonowe większych ubrań dla dzieci, kurtki zimowe, gary. Jestem w szoku, ile w rok czasu nazbieraliśmy tych klamotów. Przecież my tu przyjechaliśmy rok temu z kilkoma worami rzeczy! Czytaj dalej... "Nowe życie, nowi my, nowa rzeczywistość- odcinek (12) ostatni"