Przeskocz do treści

5

Nasza kręta droga do nadpłacania długów i oszczędzania trwała 2,5 roku. Tak naprawdę wyznaczając sobie na główny cel spłatę długów i oszczędzanie, założyłam bloga, aby się dodatkowo zmotywować. Chciałam również udokumentować swoje sukcesy, jak i różne porażki po drodze. Chciałam do oszczędzania zachęcić mojego męża, a następnie nauczyć edukacji finansowej moje dzieci. Czy mi się to udało? Jak widać po poprzednim budżecie domowym udało się i było warto! Teraz zaczęliśmy kolejny etap, kiedy te długi nadpłacamy, a oszczędności na koncie rosną! Przeanalizowałam całą historię bloga, którą dziś wam streszczę.

Nasza burzliwa droga zaczęła się w wiosnę 2016 roku. Poszukując informacji w internecie, jak związać koniec z końcem i płacić raty na czas, trafiłam na blogi Michała Szafrańskiego oraz Marcina Iwucia. Początkowo informacje z blogów chłonęłam, czytałam je od deski do deski. Zapisałam się na bezpłatny kurs: "Pokonaj swoje długi" i zaczęłam pisać anonimowo bloga Rodzina Na Kredyt. Wstydziłam się bardzo naszej sytuacji finansowej, ponieważ temat kredytów i długów to nadal w wielu rodzinach jest temat TABU. Ludzie nie rozumieją, jak można się zadłużyć. Jak komuś może nie starczać do kolejnej wypłaty. Nam nigdy nie starczało, mieliśmy problemy z  regulowaniem należności, mieliśmy kilkumiesięczne opóźnienia w płatności czynszu, do tej pory pamiętam upominające telefony z banków, aby jak najszybciej zapłacić ratę w banku.

Czytaj dalej... "Nasza kręta droga do nadpłacania długów i… oszczędzania!"

6

W dzisiejszym artykule chciałabym wam przedstawić porównanie kosztów, jakie ponosiliśmy w małym miasteczku, a jakie ponosimy w mieście (650 km dalej). Z cyklu artykułów o przeprowadzce wiecie, że nasze życie zmieniło się diametralnie, ale czy mniej wydajemy? Czy mamy więcej pokus w mieście ( oddalonym o 40 km od Wrocławia), czy wydawaliśmy więcej wtedy kiedy mieszkaliśmy w miasteczku (do 5 tyś mieszkańców, 100 km do miasta wojewódzkiego- Olsztyna)?

Pod koniec 2017 podliczyłam nasze całe roczne wydatki, podzieliłam je na dwa semestry- przed przeprowadzką i po przeprowadzce- mieszkając w mieście. Oczywiście na bieżąco w dzisiejszym artykule napiszę, czy coś jeszcze się zmieniło, ponieważ od 2017 roku minęło już 10 miesięcy, a my zmieniliśmy choćby mieszkanie 🙂

Artykuł ten jest kontynuacją projektu: "Elementarz Oszczędnego Rodzica", który prowadzę razem z Ulą z mamonik.pl

Czytaj dalej... "Życie w małym miasteczku vel życie w mieście- porównanie wydatków"

14

Jednak lubiłam ta formę artykułów. Chciałabym nadal dzielić się z wami moimi przemyśleniami i wydarzeniami w naszym życiu. Ostatni taki artykuł opublikowałam na początku lipca, a od tego czasu tyle się zmieniło.

# praca- począwszy od maja do połowy września sezon w gastronomii był naprawdę szaleńczy. Komunie, imprezy, wesela, imprezy okolicznościowe, obozy, kolonie, śniadania, obiady, kolacje, w między czasie stypy i inne spotkania towarzyskie. W lipcu jeszcze wyrabiałam. Naprawdę odnajdywałam się w tym trybie i byłam całkiem zorganizowana. A w sierpniu wraz z przeprowadzką poczułam, że tego jednak za dużo. Ja nie miałam nawet dnia wolnego, żeby od tak po prostu odpocząć. Po 10 h pracy gnałam z mopem, żeby sprzątać poprzednie mieszkanie. Zanim się przeprowadziliśmy pakowałam wieczorami worki z ciuchami i przydatnymi rzeczami. W między czasie przed pracą doglądanie nowego mieszkania i również jego sprzątanie po malowaniu. Zero czasu dla siebie, zero czasu dla dzieci. Z dziećmi albo mąż, albo niania. Ta niania pomagała mi w ogarnianiu rzeczywistości i również sobie dorabiała pomagając mi z przeprowadzką.

Jeszcze w marcu tego roku myślałam, że ja w tej pracy spędzę kolejne 5 lat mojego życia. Byłam pewna, że to jest to, że to ta atmosfera i Ci ludzie. Czytaj dalej... "Wrzesień 2018- czyli co u nas słychać po wakacjach?"