BUDŻET DOMOWY- styczeń 2017

Nowy rok zaczęliśmy z przytupem! Budżet jest o wiele ładniejszy, a i dochody również. W styczniu zaczęłam łatać grudniowe dziury i w lutym już odetchniemy całkowicie. Budżet w nowym roku różni się nowymi kategoriami oraz rozbiciem poprzednich kategorii na mniejsze szczegóły. Jakie to są szczegóły, dowiecie się z budżetu poniżej. Po kolei opowiem Wam, co w styczniu z naszym budżetem się działo, bo nastąpiło trochę zmian w związku z moją pracą. Dołączam również wykres procentowy, abyście mieli obraz całościowy, jak dokładnie wydatki się prezentują. W szoku jestem, że spłata długów wynosi "tylko" 11% budżetu domowego. Pamiętacie, jak na początku prowadzenia bloga pisałam Wam, że raty wynoszą 25% naszych dochodów? To pokazuje, że niektóre kredyty spłacone/ nadpłacone, a i dochody również się podwyższyły.

Rzeczywistych przychodów było więcej, niż przewidywałam na początku miesiąca. 200 zł i tak pożyczyłam z wypłaty lutowej, więc w lutym nam się budżet uszczupli. Nie będzie to miało wpływu na zadłużanie choćby dlatego, że dochody od lutego będą jeszcze wyższe!

Pisałam Wam w grudniu, że znalazłam pracę. Minęło pół stycznia, a ja umowy się nie doczekałam, ale zadzwonił do mnie znajomy nauczyciel z ofertą pracy w szkole na zastępstwo za niego na cały semestr II po feriach zimowych 😉 Tak więc w poprzedniej pracy byłam do początku ferii, a później nie paląc za sobą mostów ładnie podziękowałam. Gdyby nie to wynagrodzenie nawet bez umowy, dziury łatalibyśmy jeszcze zapewne do kwietnia/maja. Wpadło też kilka korepetycji i jedne animacje, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że zamknięcie działalności było dobrym pomysłem. Gdy tylko zacznie się sezon na wesela i imprezy okolicznościowe będę mogła dorabiać jako weekendowa kelnerka 😉 To tak w skrócie. W lutym powinny wpaść nam już oszczędności.

Kategorię jedzenie porozbijałam na mniejsze szczegóły. Dodałam jedzenie "po drodze", kawa/ śmietanka do pracy, tort i jednorazowe reklamówki ze sklepu- tu też tkwi pies pogrzebany. Bardzo dobrze, że kilka kategorii wyszczególniłam, bo trzeba będzie nad nimi popracować! Co tu słychać? Nie mieścimy się w 850 zł na samo domowe jedzenie, eksperymentuję ostatnio z dietą bezglutenową, olej rzepakowy starałam się zamienić na słonecznikowy lub kokosowy. Zakupiłam mąkę ryżową i orkiszową zamiast pszennej. W odstawkę lub zamianę pójdą również inne produkty, ale to wszystko pomału bez zbytniego szaleństwa. Krok po kroku. Schudłam 2 kg 😉 Kawa to tylko kawa w domu rozpuszczalna lub sypana. Za 6 zł kupiłam dwie duże torby z Biedronki i staram się je zabierać ze sobą na większe zakupy, ale kolejne 1,30 zł poszło na jednorazowe... Znalazł się również Mc Donalds w Elblągu- cały dzień za domem, jechaliśmy z córką do lekarza, no i jak tu na Happy Meal nie zajechać 😉

W czynszu nadrobiłam niedopłatę grudniową, w końcu dostaliśmy rozliczenie ze wspólnoty mieszkaniowej. Wodę i kanalizację zostawiłam na luty. Tutaj również pojawiło się nowe rozliczenie i zużyliśmy 9m3 mniej wody. Nie wiem, czy mniej praliśmy, czy się mniej myliśmy 😉 , ale niedopłaty nie ma! Butla z gazem skończyła się o wiele za szybko. W zakupach do domu schowały się żarówki energooszczędne, bo rachunek lutowy jest znów większy, ale opowiem o tym w kolejnym budżecie.

Transport za to lubi zaskakiwać. Benzyna przekroczona, ale bez benzyny samochód nie pojedzie. Coś mi ostatnio brzęczało podczas jazdy oplem, czasem mi zgasł, jak tylko zdążyłam go odpalić. Chciałam zapisać auto do warsztatu na początek lutego, bo dochody będą jeszcze większe, ale miejsce było wolne na koniec stycznia i tak na koniec miesiąca się spłukałam 😉 Do wymiany były łożyska, szczotki w alternatorze, pasek również, bo piszczał ostatnio. Olej wymieniłam dwa dni później, ale znalazł swoje miejsce w budżecie w nast. miesiącu. Taxi do pracy- zeszłam do samochodu w sobotę po południu, miałam nockę w pracy, bo studniówka... a tu jak na złość kapeć w oponie... Wulkanizacja zamknięta, warsztat najbliższy zamknięty i droga podróż do pracy.

W abonamencie męża miłe zaskoczenie. Jak wywaliliśmy wszystkie dodatkowe usługi, o których wcześniej nie wiedzieliśmy to od razu rachunek pięknie spadł. Internet do nadrobienia po wypłacie w lutym.

Lekarzy i lekarstwa rozbiłam konkretnie na podkategorie, żeby zobaczyć kto konkretnie wykańcza nasz budżet rodzinny 😉 <żart> 😉 Neurologa dziecięcego i neurologa dla męża znaleźliśmy na fundusz i tu opieka prywatna w tym roku odpada. Przydałoby się znaleźć endokrynologa dla mnie, ale to chyba nierealne. Choć nie ustępuję w poszukiwaniach. Wcale a wcale mocno nie chorowaliśmy w styczniu. Ot, zwykłe wydatki, lekarstwa stałe dla córki, maść dentystyczna, bo dziąsła mała podrażnione, wspólne: to plastry na ranki, przy dzieciach w domu muszą być, bo szybko leczą i w moich lekarstwach: krople do oczu, bo czasem mnie szczypią/ pieką, tabletki na zatrzymanie wody w organizmie (puchnę!) i Stoperan ajajajaj 😉 Wydaje się, że niby nic, a jednak 135 zł wcięło...

W ubraniach dorośli skarpetki, u dzieci rękawiczki, bo pogubiły. 

Higienę również podzieliłam. Widać tu bardzo dobrze, że dużo pieniędzy idzie nam na chemię domową. W opłacie za fryzjera ostrzygłam synka, podcięłam końcówki dla córki (oczywiście, że fryzjerka, gdzie ja 😉 ) i pofarbowałam włosy. Prawda, że tanio? Stała klientka ma rabaty! Na chemię i kosmetyki zaplanowałam mniejszą kwotę, bo czekałam na bon do Rossmanna za otwarcie konta w Nest Banku, a że nie mogłam się na niego doczekać, w domu pustki, zrobiłam zakupy. Teraz mamy trochę zapasów na luty.

W szkole za obiady nie wyrobiłam się z zapłaceniem, bo zaraz przyszły ferie, a my mieliśmy mnóstwo innych wydatków. Zapłacę za wszystko w lutym. Składka to opłata za paczkę dla córki na balu przebierańców i dodatkowe to kiermasz z ciastem, kawą i smakołykami na balu. Zabawki już nie pamiętam, zapewne coś gdzieś po drodze od lekarza.

Coś ten mój mąż ostatnio za dużo na hobby wydaje, a hobby jego to praca. Pracodawca ma zwrócić koszty za materiały, tak więc czekamy...

Prezenty to wino i czekolada dla sąsiadki. Dostałam zaproszenie z córką na torta i głupio było iść z pustymi rękoma. Tym bardziej, że byłam u niej w mieszkaniu pierwszy raz. Podatki i opłaty to mój ostatni ZUS i opłata za księgowość. To 7 zł na minusie- ZUS szanowny upomniał się o niedopłatę- pisałam na Instagramie. Miało być 6,77 zł, ale hojna jestem- przelałam 7! Ku chwale ojczyzny! 🙂 Artykuły biurowe: teczki na dokumenty, postanowiłam zrobić porządek w swojej stercie papierów. Opłaciłam również hosting za bloga. 

No i zgubione/ niewiadomo- nowa kategoria. Zawsze nam nie starczało, a teraz okazało się, że wcięło gdzieś 145 zł. Podejrzewam, że to jakiś głupi błąd w obliczeniach. Nie podliczyłam na koniec rok stanu kont/ portfela, miałam część wypłaty na koniec roku, część na początku, dwie zaliczki i coś gdzieś "nie pykło", albo to ja nie zapisałam jakichś wydatków. Nie mam pojęcia :/ Nie pytajcie, sama byłam zła...

Dodałam nową kategorię, gdyby zechciało nam się w tym roku uczyć lub szkolić. Nie wiadomo, co nam życie przyniesie. Jak będzie tu w miesiącu 0 to nie będę uwzględniać tej tabelki na blogu.

Zwierzaki też mają swoją kategorię. Stan zwierząt nam się od grudnia zmienił. Pies odszedł na tęczowy most, ale jeszcze zanim to się stało przygarnęliśmy malutkiego kocurka. Oprócz kota, na utrzymaniu prócz dzieci jest również królik.

W styczniu zarobiliśmy na promocjach bankowych 137 zł + 100 zł w bonie do Rossmanna. Opłata za konta bankowe to stałe 7 zł od Bz Wbk nie do zlikwidowania, ale jak wpłynie premia za 500+ w nast. miesiącu konto to zamykamy. Inteligo również sobie pojechało- 8,50 zł :/ za kartę i usługe sms, pomimo tego, że limit transakcji w grudniu wyrobiłam. Inteligo w lutym zamykam. Opłata w banku Millenium 0,50 zł za wypłatę z bankomatu. W Biedronce nie działały terminale... Nie było wyjścia, a cały wózek zakupów.

Stała opcja spłaty rat. Do czerwca 2017 planujemy spłatę do końca: kredytu za lodówkę, kredytu za laptopa, który jest nadpłacony i spłatę debetu. Zostanie jedynie kredyt żona i kredyt mąż 🙂

W tym roku oszczędzamy na:

  • Fundusz Awaryjny
  • fundusz Wydatków Nieregularnych (OC i przegląd już całkiem niedługo!)
  • Fundusz Wakacje (co najmniej tydzień nad morzem!)
  • Fundusz remontowy (wymiana paneli być może nowe meble)

 

 

 

 

10 myśli na temat “BUDŻET DOMOWY- styczeń 2017

  1. Magda

    Calkiem dobry miesiąc za Tobą.Szkoda tylko tej kasy na taxi. Super ze udało się znaleźć inna pracę.
    Ja sama w listopadzie przenioslam się na dietę bezglutenowa przez hashimoto. Uważaj na mąkę orkiszowa bo ona tez moze miec gluten.Polecam mąkę gryczana,ryżowa,z tapioki. Na codzień jem kasze,ryz,ziemniaki i czuje sie dobrze:)

    U nas luty troche trudniejszy bo mój mąż byl cały miesiąc na L4,do tego mój pobyt w szpitalu przez poród trochę popsuł bilans wydatkow na jedzenie. No ale w lutym to nadrobimy.

    Trzymam kciuki za to by luty był lepszy:)

    Odpowiedz
    1. Gratuluję dzidziusia 😉 Mnie marzy się trzecie dzieciątko, ale to jak uporamy się z długami i moim zdrowiem, właśnie z Hashimoto. Muszę jeszcze poczytac o tych mąkach, ziemniaki specjalnie ograniczam właśnie ze względu na puchnięcie i pamiętam kiedyś obraziłam się na ziemniaki to schudłam. Od lutego 1300 zł wydamy na nianię, ale w budżecie zaplanowane 😉

      Odpowiedz
      1. Magda

        Ja bym chciala mieć dwójkę dzieci ale o drugim pomysle za rok ,może półtora:)
        Co do ziemniakow to czytałam ze szkodzi jakas substancja ze skórki. Mi nie szkodza. Za to musiałam odstawic brokuły,wszystkie strączkowe,rzodkiewki,zrezygnowalam z nabiału ...

        Odpowiedz
        1. Ja nabiału i tak mało jem tyle, co mleka do kawy doleję, ale czasem skuszę się na serek wiejski. Badam pomału, co mi szkodzi :)Na razie nie ruszam papryki i pomidora, bo wiem że są zapalne- ale jak przyjdzie sezon to pewnie im nie podaruję 😉

          Odpowiedz
  2. Cześć! Nigdzie chyba nie widziałam aż tak szczegółowej rozpiski wydatków 🙂 w sumie to mało tych długów macie 🙂 i kwota jeszcze do przeżycia. Super blog, muszę koniecznie od początku wczytać się. Ja jakoś nie mogę się zebrać do swojego podsumowania.... Pozdrawiam! 🙂

    Odpowiedz
  3. armi

    fajne podsumowanie 🙂

    dobrze liczę :
    planowane dochody : 3500
    planowane wydatki : 4500 ?
    rzeczywiste dochody i nie wszystkie opłaty udało się uregulować ?

    Odpowiedz
    1. Jakoś tak wyszło. Mogłam uregulować, ale na koniec miesiąca musiałabym pożyczyć :/ Ja wiem, że ludzie wyznają zasadę, najpierw rachunki, później reszta, ale wolę mieć co dać dzieciom jeść 😉 No i naprawa samochodu wpadła :/

      Odpowiedz
  4. Mówisz, że może czegoś nie wpisaliście, a my przez godzinę szukaliśmy gdzie zostały położowe/wydane 600 zł... 😉 Po kolejnej analizie okazało się, że moja druga połowa wpisała w "swój" stan konta z początku miesiąca oraz równocześnie "wpływ" już w ciągu tygodnia... 😉

    Lubię takie szczegółowe rozpiski, ale niestety już mi się D. na nie buntował, więc aktualnie mamy bardziej ogólny budżet. Może jeśli powiększy nam się kiedyś rodzina to znów wrócimy do szczegółów 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *