BUDŻET DOMOWY- październik 2016- podsumowanie

Czas wyciągnąć trupa z szafy i zaprezentować wam nasz budżet za poprzedni miesiąc. Dużo czerwonego koloru, za dużo! O dziwo, listopad okazał się być dużo spokojniejszym miesiącem, ale o tym niedługo.

Różnica w przychodach różni się tylko faktem, że zarobiłam mniej z działalności, niż przypuszczałam. W październiku tak czy siak jeżeli chodzi o firmę wyszłam w końcu na plus, ale o tym możecie poczytać w poprzednim wpisie o budżecie firmowym.

dochody

 

Jedzenie skoczyło w górę. W sumie zauważyłam, że przez ostatnie dwa miesiące nie mieścimy się z budżecie 800 zł. Zobaczymy jak będzie do końca listopada. W razie wyższych wydatków na jedzenie po prostu zwiększymy budżet.

Jedzenie miasto- pizza, ale to za bankowe 😉 nie liczy się.... no i rocznica ślubu, także to w ramach naszego rodzinnego święta a fast-fooda zasponsorował bank bz-wbk z promocji bankowej (jak nam wpłynie 500+ na konto, otrzymujemy 50 zł miesięcznie przez pół roku)

Kawa- mężowi zamarzyła się kawa sypana, do tego kupił również kawę rozpuszczalną do pracy,a w ogóle to kawa rozpuszczalna w Biedronce i w Lidlu podrożała :/ już 12,99 zł - prawdziwa okazja.

No i świnka- kupiłam ćwierć tuszy. Nie lubię, kiedy mam pusty zamrażalnik i nie wiadomo z czego dziś obiad zrobić. A tak, spiszę to co mam w zamrażalniku i na półce i mogę tworzyć jakieś menu.

1-jedzenie

 

Tutaj opłaty w normie. W koncie bankowym niechcący wypłaciłam dwa razy w miesiącu środki z mSaver i zapłaciłam za to oszczędzanie srogo.... Więcej tego błędu nie popełnię. A to 7 zł za konto bankowe to konto Bz-wbk- opłata "nie do zniesienia" przez fakt otrzymywania 50 zł przy wpływach z 500+, o którym pisałam wyżej.

2-poprawione

 

Benzyna- masakra... Tankowałam i tankowałam w kółko w październiku. Miałam wymieniać opony, ale przesunął się wydatek na listopad. Za to zaliczyłam "odpadniecie" prawego lusterka. Skorzystałam z FA- dobrze mieć takie zabezpieczenie na w razie nieprzewidzianych okoliczności 🙂

3-transport

 

Abonament męża podrożał jednorazowo z powodu wrześniowych smsów do Niemiec i w sumie jednego telefonu, reszta bez zmian.

4-telekomunikacja

 

Lekarz- neurolog dziecięcy córki, jak się okazało pcpr stwierdził, że nasza córka jest w 100% zdrowa, a więc zasiłek pielęgnacyjny na wizyty prywatne jej nie przysługuje.

Kwota za badanie to sprawdzenie poziomu tsh... tsh okazało się być w porządku, ale za to usg tarczycy i antyciała nie. Poziom kosztów lekarstw w październiku w normie.

5-opieka-zdrowotna

 

W ubraniach głównie ciucholand... Przez Hashimoto/ niedoczynność tarczycy przytyłam okrutnie i niestety zakup większych ubrań był konieczny.

6-ubrania

 

Dzieci się rozbestwiły 😉 300 zł na minusie. W artykułach szkolnych zakup box'u córce do zerówki (poszła rok wcześniej do niej) 

W opłatach za przedszkole schował się koszt październkowo- wrześniowych obiadów, komitet rodzicielski (zerówka przy SP) i wykupienie ubezpieczenia.

Zabawki- zawsze, gdy dzieci są grzeczne i dzielne u lekarza proszą o jakiś bajer z pobliskiego sklepu i wyprosiły... świecące breloczki 😛

Niania- doszłam do momentu, że dalej bez niani nie da rady, choć raz w tygodniu musi być. Nasza niania piecze dodatkowo świetne torty, no i opłata za fatygę znalazła się również w obliczeniu do jej "wynagrodzenia" 😉 Tort z okazji 5 rocznicy ślubu był przepyszny.

7-dzieci

 

W innych mam wpisane obok tabelki magnesy.... mąż kupił całej rodzinie magnesy z imionami na lodówkę- taka atrakcja....

8-rozrywka

 

Sprzęt RTV to nic innego jak maszynka do mięsa. Umówiłam się z siostrą (bo pół tuszy również zakupiłyśmy razem), że za maszynkę ja zapłacę całą kwotę, a ona jak się trochę "odkuje" i znajdzie pracę, to mi 130 zł zwróci.

16 zł to pomoc dla chorej dziewczynki. Zrobiłam duże zakupy w Biedronce i wychodząc natknęłam się na Panią z malowankami, która sprzedawała je przekazując pieniądze na rehabilitację wnuczki, Przeczytałam na miejscu legitymacje i nie mogłam nie pomóc. Moja bliska przyjaciółka miała tak chore dziecko, które po 9 latach walki zmarło....

A inne to znicze oraz kwiaty na groby.... Zapomniałam zawrzeć w budżecie...

9-szkola-sprzety

 

Raty, raty, raty spłacane miesięcznie bez zaległości... bez telefonów upominających o wpłatę.... bez listów z windykacji bankowej... Ten rok różni się dużo od poprzednika 2015.

10-splata-dlugow

No i oszczędności .... Buduję ten Fundusz Awaryjny nawet malutkimi wpłatami.... Była taka reklama: Grosz do grosza... I będzie... Kokosza.. Już jest ponad 700 zł 😉

11-oszczednosci

A w ogóle to bardzo kibicuję Alicji z bloga oszczednicka.pl w wydaniu jej pierwszej książki o oszczędzaniu, zwłaszcza dla kobiet:

Na polakpotrafi.pl można dorzucić się do zbiórki, wpłata 30 zł już daje możliwość otrzymania książki od Alicji. Szkoda, że akcja nie trwa do grudnia, bo ja dorzuciłabym się. Na bieżąco czytam i biorę udział w 52 tygodniach wyzwania, do którego również zapraszam!

Nie czekaj do nowego roku, zacznij ogarniać finanse już dzisiaj! 🙂 

Ja po tragicznym październiku, muszę wam napisać, a dziś już połowa nowego miesiąca, że listopad będzie jednym z lepszych miesięcy. Jak nie zaoszczędzimy,to powinniśmy wyjść CO NAJMNIEJ na 0. A to już będzie duży przełom!!! 🙂

2 myśli na temat “BUDŻET DOMOWY- październik 2016- podsumowanie

  1. Fatycznie budżet Was zawiódł w tym miesiącu, ale jestem z Ciebie dumna, że budujesz FA. Gratuluję, prawda, że daje poczucie bezpieczeństwa? Ja tak odczuwam, nie straszne mi dodatkowe wydatki :). Naszpisz coś o Hashimoto, proszę 🙂

    Odpowiedz
    1. Hashimoto- Wszystko zaczęło się ponad rok temu:
      - zaczęłam tyć 1 kg/1,5 na m-sc (12 m-cy- 10 kg do przodu)
      - zaczęłam mieć nieregularne miesiączki spóźniające się niemiłosiernie, przez te kilka dni żyć nie mogłam, co nigdy wcześniej się nie zdarzało, wszystko było jak w zegarku)
      - zaczęłam byc bardzo zdezorganizowana i rozkojarzona, na niczym nie mogłam się skupić
      I nie wiązałabym tych objawów z niedoczynnością tarczycy, gdybym na początku października nie zaczęła się bardzo źle czuć. Po godz 19:00 byłam tak zmęczona, że padałam na pysk (dosłownie) w ubraniach, spałam do rana a nadal budziłam się zmęczona. Od środy kończył mi się tydzień, nie miałam na nic siły. Do tego bóle mięśni/ kostne. Strasznie bolały mnie ręce i nogi. Chciałam zrobić dużo rzeczy, ale po prostu nie miałam siły. Organizm nie dawał rady. Dr rodzinna skierowała mnie na usg tarczycy, co dało pełen obraz chorej tarczycy. Taki mały organ, a potrafi tak namieszać w gospodarce hormonalnej zwłaszcza kobiety 🙂 Dziś już od dwóch tygodni jestem na tabletkach i jest zdecydowanie poprawa na 100%.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *