BUDŻET DOMOWY- maj 2017

Maj był dla nas szczególnym miesiącem. Pod koniec marca podjęliśmy decyzję o szukaniu pracy na południu Polski, cały kwiecień i część maja wysyłaliśmy CV, odpowiadaliśmy na oferty pracy i udało się. Od połowy maja mąż znalazł pracę, wyjechał oraz wynajął mieszkanie, abyśmy mogli z dziećmi spokojnie w czerwcu do niego dojechać. Doszły nam w maju nowe wydatki związane z przeprowadzką, niektóre wydatki odpadły. Ogólnie kwota wydatków podskoczyła, nic nie oszczędziliśmy, a Fundusz Awaryjny wypłaciliśmy jednym przelewem elixirem, który był nam niezbędny. Dodatkowo mąż założył konto osobiste w banku Millenium, za spełnione warunki promocji otrzymaliśmy bon na 80 zł do Empiku i  za polecenie konta 10% zwrotu za płatności kartą przez 3 miesiące (maksymalny zwrot 30 zł m-cnie)

Przychody były większe, ponieważ wypłaciliśmy w maju 700 złotych Funduszu Awaryjnego na kaucję za wynajęte mieszkanie.

A wydatki też były większe z racji przeprowadzki.

W budżecie na jedzenie zmieściliśmy się tylko z tego powodu, iż męża już od połowy maja nie było. Jedna dorosła osoba do jedzenia odpadła. Na mieście zaszaleliśmy zanim doszła nam opcja przeprowadzki. A alkohol- majówka 😉

Zanim wyjedziemy chcemy zrobić remont (odświeżyć ściany) dla przyszłych wynajmujących. Te 200 zł to koszt głównie farb, pędzli, wałka itd... A w sprzęcie RTV kupiłam nowe słuchawki do laptopa, ponieważ poprzednie niestety już nie działają. Oczywiście zakup jeszcze przed planami rewolucji życiowej.

Nie mogłam dojść czemu tak dużo nagle wydajemy na benzynę, aż w końcu sąsiadka oświeciła mnie abym zmierzyła, ile moja stara Corsa spala paliwa na 100 km. Zatankowałam 15 l benzyny jak wskazówka całkiem leżała i poczekałam kilka dni znów na ten sam stan. Wyszło na to, że nasz 20-letni Opel pali już 7,28 l na 100 km w cyklu mieszanym... Z pracy, do pracy, na zakupy, do lekarza...  Także podejrzewam, że za rok rozstaniemy się z naszym smokiem 😉 Od maja odpadł już koszt biletów męża do pracy.

Telefony przełożyłam na kilka dni dalej na czerwiec, ponieważ bałam się, że nie wyrobimy się finansowo do końca miesiąca.

W poniższej kategorii tylko stałe leki.

Tutaj tylko czapeczka z daszkiem dla młodego. Planowaliśmy zakupić ubrania komunijno- weselne, ale zrezygnowaliśmy z obydwu imprez na rzecz inwestowania w przeprowadzkę. Tu teraz kasa idzie jak woda...

Różnica niewielka na minus. Sporo worków na śmieci i ręczników papierowych. Przeprowadzka (ciuchy w workach) plus remont.

Jakoś dużo u tych dzieci wyszło i aż tyle za obiady. Kwota w sumie za dwa miesiące, to i sporo. Zrobiło się ciepło, to i stragany z pierdołami co chwilę. Do tego wesołe miasteczko. Już się boje sezonu :O

Elegancko, lepsze 0, niż minus 😉 Tak serio to mąż zakupił dwie nowe płyty, ale za 80 zł bonu podarunkowego do Empiku z promocji konta Millenium!

Prezenty to drobiazg dla nowego obywatelki, córeczki mojej przyjaciółki. Pożyczka- założyłam 100 zł w projekcie szkolnym z funduszy antylalkoholowych, w czerwcu już pieniążki do mnie wróciły. Poczta to paczka dla męża, pierwsza większa z ubraniami, sztućcami, talerzami, ponieważ jak wprowadził się do mieszkania nie było tam nic, nawet jednego widelca....

I tutaj właśnie tkwi pies pogrzebany. W związku z przeprowadzką najpierw wpłaciliśmy kaucję za wynajęte mieszkanie- 700 zł- czyli cały nasz Fundusz Awaryjny. Kolejno bilety męża na Dolny Śląsk kosztowały w sumie 77 zł, następnie wysłałam najpotrzebniejszą paczkę z ubraniami za 28 zł i reszta 628 zł- to pieniądze, które mąż wydał na miejscu. Jedzenie, transport, chemia, leki i wszystko, co mu do życia w pustym mieszkaniu było potrzebne.

Kot jak widać nie próżnuje, tylko je, je i je. 16,44 zl wydałam na krople przeciw kleszczom, które okazały się w czerwcu nie skuteczne, ale o tym napiszę już w podsumowaniu budżetu czerwcowego w licpu.

To już ostatnie podrygi tak drogiego konta w Credit- Agrocole. Konto to oficjalnie w lipcu zamykamy.

Raty kredytowe spłacane na bieżąco.

Napiszę Wam na dzień dzisiejszy, że prawdopodobnie nie damy rady wyrobić się finansowo podczas całej akcji przeprowadzki tylko z naszych pieniędzy. Los lubi rzucać kłody pod nogi, kot w czerwcu również się rozchorował, ale o tym napiszę już w lipcu, gdy będziemy już wszyscy razem mieszkali w województwie dolnośląskim. Wszystko wskazuje na to, że zaczniemy wszystko jeszcze raz od początku i oby to był lepszy początek po wszystkich dodatkowych perypetiach...

14 myśli na temat “BUDŻET DOMOWY- maj 2017

  1. Hej, świetny wpis! Bardzo fajne podsumowania i szkoda, że najprawdopodbniej się nie wyrobisz, ale właśnie takie posty zachęcają mnie dalej do działania, bo widze, że nie tylko ja mam problemy finansowe!

    Odpowiedz
  2. Wow, podziwiam, że chce Ci się to wszystko aż tak szczegółowo rozpisywać. Wiadomo, kwestia wprawy i przyzwyczajenia, ale ja nie wyobrażam sobie rozliczać się ze wszystkich wydatków...

    Odpowiedz
  3. kochana dziękuję ci za ten wpis! od miesięcy się już zbieram żeby rozgryźć nasz budżet i znaleźć gdzie nam kasa ucieka, bo ostatnio nie jest wesolo.. dziękuję jeszcze raz!

    Odpowiedz
  4. Magda

    Mnie czerwiec dobil finansowo przez pare okazjonalnych wydatkow...jak to jest że zawsze na cos musi pójść kasa?chyba to tak zwane prawo przyciagania 😉

    Odpowiedz
  5. Hej,

    Fajnie, że chce Wam się tak szczegółowo rozpisywać wszystkie wydatki. Kiedyś też tak robiłem i pomogło mi to w uświadomieniu sobie gdzie są pieniężne przecieki. Wygląda na to, że bardzo dużo wydajecie na paliwo. Myślieliście o zamianie samochodu na komunikację miejską, lub rower?

    Druga sprawa to kredyty. Kiedyś też miałem kredyty i zanim zacząłem oszczędzanie na poważnie postanowiłem się ich pozbyć. Dopóki nie wyzerowałem kredytów, nie odkładałem nic ponad minimalny fundusz awaryjny. Chyba, że to jakieś raty 0% (faktyczne 0%), to rozumiem.

    Ciekawi mnie też kategoria "niesklasyfikowane". Dość szeroki i jak widać pojemny worek 😉

    Gratuluję wytrwałości w rozpisywaniu wydatków i odwagi do dzielenia się tymi wyliczeniami. Fajnie, że pokazujecie innym, że łatwo można zyskać kontolę nad rozchodzącymi się pieniędzmi.

    Powodzenia w przeprowadzce!

    Odpowiedz
      1. Ale teraz nie mamy zimy 🙂 Nie chodzi mi o czepliwość, tylko gdybym miał zadłużenie to uznawałbym samochód za luksus na który mnie nie stać do czasu spłaty długu. Pomyśl - to jest 600 zł ekstra na spłatę co miesiąc. Możesz spłacić 6000 zł w rok stając się kozakiem jeżdżącym rowerem do pracy. Jeśli nie dasz rady jeździć cały rok (a podobno to jest możliwe, też jestem w szoku 🙂 ), to nawet pół roku da Ci oszczędność w kwocie 3000 zł w ciągu roku. Twój wybór, ale myślę że może być warto 🙂 Pozdrawiam i kibicuję!

        Odpowiedz
        1. Akurat w poprzedniej pracy nie było takiej opcji, musiałam się przemieścić jakieś 30 km w 30 min, dasz radę rowerem z jednej pracy do drugiej? Juz od lipa wydatek ten nam się wyzeruje, ponieważ będę miała mieszkanie obok pracy 🙂 Odpada całkowicie koszt dojazdu i jakieś 400-500 zł miesięcznie na paliwo, samochód będziemy tankować okazjonalnie na zakupy, do rodziny lub z dzieciakami w ciekawe miejsca

          Odpowiedz

Odpowiedz na „AleAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *