BUDŻET DOMOWY- luty 2018

Luty w porównaniu z marcem był bardzo krótkim miesiącem. Naprawdę, praktycznie  nie zauwazyłam, kiedy mi luty minął. A za moment będziemy mieli połowę marca i Wielkanoc na początku kwietnia. Nie wiem, kiedy ten czas ucieka. 

Czuję, że czas bardzo mi się ostatnio skrócił. Jakby ta doba była zdecydowanie krótsza, a mianowicie za sprawą znalezienia pracy przez mojego męża. Mąż załapał się do pracy jako pracownik ochrony/ dozorca. Pomimo dojazdów, czy czasem dowożenia męża do pracy- dalej nam się jego praca opłaca. A co najważniejsze, jemu taka praca bardzo odpowiada, z czego ja również jestem zadowolona. Zanim mąż znalazł pracę, zapisał się do szkoły policealnej, aby dokończyć kierunek terapeuty zajęciowego, ciekawa jestem, jak teraz pogodzimy te wszystkie rzeczy. Ale im więcej mamy w życiu zajęć, tym lepiej udaje nam się wszystko łączyć i godzić ze sobą.

W związku z pracą męża na 12- godzinne zmiany (dzień lub noc) musiałam szybko poszukać niani dla naszych dzieci. Będzie to opieka dorywcza, nie codzinna, ponieważ nasze zmiany pozwalają nam na opiekę nad dziećmi naprzemiennie od pn do pt i w weekendy. W związku z tym ja będę miała więcej zmian popołudniowych, niż porannych. Lub od czasu do czasu szybciej o godzinę zejdę ze zmiany, aby wrócić i położyć sama spać swoje dzieci.

Gdzieś mi uciekł ten piękny wykres kołowy, ukazujący procentowo stopień realizacji budżetu domowego. Nie mam zielonego pojęcia, jak go przywrócić w Exelu, tak aby nie utracić wszystkich danych. Moze wy coś mi podpowiecie 🙂

Ogólnie wydaliśmy w lutym 99% naszego całego budżetu. W sumie cieszę się, że udało nam się utrzymać z jednej wypłaty, renty męża, jednego 500+ i zasiłku pielęgnacyjnego. Od marca będziemy mieli dodatkową wypłatę i już wyliczyłam, że uwolni nam się dodatkowe 700 zł, które przeznaczymy na budowę FA, nadpłatę długów i oszczędności na wakacje.

Na jedzenie wydaliśmy o 200 zł mniej, niż przewidywał budżet. Nie wiem jak to zrobiliśmy... Chociaż ja jem w pracy (a większość zmian mam popołudniowych- nawet bardziej mi odpowiadają), dzieciaki w przedszkolu. Na mieście w lutym nie jedliśmy, raz tylko zamówiliśmy frytki z mojej restauracji. No i tort- nasz syneczek skończył w lutym 4 latka! Tort to must-have! Oraz kino i prezent.

Tutaj w sumie wszystko zgodnie z planem. Nic się nie zmieniło, choć przyszła nam mała niedopłata za ogrzewanie, którą zapłacimy w marcu. Rachunek za energię również będzie płatny już w tym miesiącu.

Zastanawiam się, czy ja nie pominęłam żadnego rachunku za benzynę. Od czasu do czasu wydajemy na taksówkę. Wtedy kiedy ja mam na poranną zmianę w pracy na 5:30 rano, mąż dostarcza dzieci do przedszkola właśnie tym środkiem lokomocji. Dlatego wolę zmiany popołudniowe, bo i na taksówkę nie wydaję i rankiem jeszcze mam sporo czasu, aby coś w domu porobić.

Nie zrobiłam obowiązkowego doładowania na koniec luego, przeciągnęłam je na marzec. Za internet na pewno zapłaciłam, tylko nie zapisało mi się w tabelce. Czyli wychodzi mi 100% wydanego przychodu. Za chwilę błąd poprawię, przypomniało mi się o przelewie za abonament 🙂

W lutym też zbytnio nie chorowaliśmy. Stałych leków również nie kupowaliśmy. Co tu dużo pisać- luty nas chyba bardzo oszczędził.

Dla synka zakupiliśmy w markecie jedną parę rękawiczek, bo przyszły nagle mrozy i dziecku zimno zrobiło się w rączki 😉

'

Tutaj standard- ani dużo, ani mało. Cieszę się, że wydatki w tej kategorii nie ulegają zbytnim wahaniom.

Ze względu na ferie zimowe, kwota za opłaty za obiady i pobyt w przedszkolu zmalała. Książeczki to stała seria książeczek ze zwierzakami, które nasze dzieciaki uwielbiają. Kolekcja musi być i koniec kropka. Choć i tak udało nam się przekonać dzieci, że raz na dwa tygodnie, bo majątek w sklepie byśmy wydali.

Kino to nasz rodzinny wypad w ramach urodzin synka na bajkę: Pszczółka Maja i miodowe igrzyska. Miło spędziliśmy czas i dzieciaki mają świetne wspomnienia. Odwiedzilismy salon zabaw w Galerii Piastów w Legnicy przy okazji zapisywania męża do szkoły. W takim ekstra miejscu stworzonym z myślą o dzieciach jeszcze nie miałam okazji być. Kulki, ślizgawki, samochodziki, ścianka wspinaczkowa. Aż żałowałam, że nie jestem trochę mniejsza i trochę mniej dorosła hehe 🙂

Prezent- klocki lego- maly zestaw dla synka i drobnostka dla córki, żeby nie czuła się poszkodowana. Zawsze przy okazji urodzin jednego dziecka, kupujemy drobiazg dla dziecka drugiego. Wiadomo, że o mniejszej wartości, tak jakoś przyjeło się i tradycję podtrzymujemy. Kupiłam w lutym teczki, markery i zrobiłam porządek w dokumentach, w których już dawno temu porządek powinnam zrobić.

Kot, kot, kot.... Zastanawiamy się nad specjalną karmą dla kotów kastratów. Kot przeszedł kastrację w grudniu. Bardzo, ale to bardzo od listopada zaczął oznaczać miejsca w mieszkaniu, czy to na podłodze, czy na pościeli/ ubranich. Już jest lepiej, dużo lepiej, kot złagodniał i uspokiił się. Ogólnie puszki Whiskasa naszemu kotu zaczeły szkodzić. Zostaliśmy na razie jedynie na karmie suchej.

Od kwietnia z drugą wypłatą zaczynamy procedurę nadpłacania długów. Dwa kredyty powinniśmy spłacić do końca grudnia. Jeden kredyt największy chcielibyśmy zacząć nadpłacać, aby rata 500 zł (na razie 4,70 zł) nie dopadła nas w grudniu. Bo wtedy może być źle... 500+ 500- sami rozumiecie.... Wolę nadpłacić po 250 zł miesięcznie na spokojnie i za rok jeszcze nadpłacić kredyt ze zwrotu podatku. Zawsze to szybciej i zawsze lżej dla domowego budżetu.

W lutym zapłaciłam za hosting bloga, ale myślę, że przyjdzie taki moment, że zapłaceę za cały rok z góry i co miesiąc będę miała spokój. Chodzi mi po głowie myśl, aby na blogu trochę zarobić

Chciałam Wam powiedzieć, że motyw ze słoikiem na napiwki sprawdza się znakomicie. Kilka razy w lutym mieliśmy czarną godzinę, w której te 40/ 50 zł stało się nieocenioną pomocą! W ogóle wrzuciłam do słoika karteczkę i zapisuję, ile w sumie uda mi się uzbierać napiwków w marcu 🙂 Czasem jes to kasa na rozrywkę typu pizza lub frytki, lodowisko dla nas/ dla dzieci. Od kwietnia/ maja mam ochotę wszystkie napiwki przeznaczyć na wakacje. Będziemy tu dodatkowo zbierać pieniądze na dobę kotelową w jakimś domku nad morzem.

 

16 myśli na temat “BUDŻET DOMOWY- luty 2018

  1. Super. Widzę, że wydatki na jedzenie nieźle wam zmalały -pamietam, że kilka miesięcy temu dziwiłam się, że są stosunkowo wysokie. Ale faktycznie teraz znacznie mniej jecie w domu. Wydaje mi się, że Wasz budżet jest bardzo rozsądny.
    Gratulacje dla męża i powodzenia w próbie spieniężenia bloga - mam nadzieję że obejdzie się bez spadku jakości 😁

    Odpowiedz
  2. Tomcjdn

    Specjalne dokarmianie kota jest bez sensu. Strata pieniędzy. Zwykła karma w mniejszych porcjach, bo kastraci tyją. Można dawać kotu tanioche z biedronki.
    Dużo wydajecie na telefony. W Orange mamy abonament 19.90 netto + rata za telefon. 100 zł za tel męża to dużo.
    Hosting bloga może być darmowy. Ewentualny hosting w ovh kosztuje 100 zł za dobrej jakości usługę. Nie jest to tragedia dla budżetu.

    Odpowiedz
    1. Marta

      "specjalne dokarmianie" kota nie jest bez sensu. Ani taniocha z bierdonki, ani whiskas to nie jest odpowiednia karma dla kota. Prawidłowe żywienie zwierzęcia, za które jest się odpowiedzialnym nie jest startą pieniędzy.
      Koty są obligatoryjnymi mięsożercami i powinny jeść karmę bezzbożową.
      Zakup specjalnej karmy dla kotów kastratów nie jest potrzebny, no chyba że kot będzie miał bardzo dużą nadwagę, to można spróbować, ale tak naprawdę to bardziej marketing, niż konieczność.

      Odpowiedz
  3. Magda

    Jak ogarniecie logistycznie dzieci przy 2 osobach pracujących zmianowo?
    Co jeśli oboje będziecie mieć na rano? Znaleźliście nianię, która zgodzi się przychodzić albo wcześnie rano, albo zostawać do 22 jak będziecie mieć 2 zmianę.
    Będziesz widywać się z mężem czy będziecie tak kombinować żeby mieć inne zmiany? Chociaż zazwyczaj w systemie 12 na 12 jest więcej dni wolnych w miesiącu, więc coś za coś.A jeszcze pytanko: czemu musicie brać taksówkę do przedszkola. Czy pieszo/autobusem jest za daleko? Nie ukrywam, że ja wybierając miejsce zamieszkania patrzyłam żeby przedszkole/szkoła/przystanek były w takiej odległości, żebym wszędzie mogła dotrzeć bez samochodu.

    Odpowiedz
    1. Ależ pytań. Ja będę miala jedynie na rano, kiedy mąż będzie miał wolne. Mogę dogadać się z dziewczynami w pracy. Do szkoły dzieci mamy jakieś 2 km. Sorry, przeprowadzając się 650 km nie wzięłam pod uwagę lokalizacji przy szkole dzieci. Normalnie tragedia... Dla mnie naprawdę nie jest problemem wydać 3 dychy miesięcznie na taksówkę. I serio dobrze mi z tym. Nianię mamy świetną i będzie u nas co kilka dni właśnie jak oboje z mężem będziemy pracować. Najwyżej ja godzinę wcześniej wrócę z pracy. M

      Odpowiedz
    2. Magda

      Rozumiem, że jakoś to ogarnęliście. Rzeczywiscie 30 zł do przezycia, gorzej gdybyście jeździli taxi codziennie. Czy jak wracasz po 2 zmianie to dzieci jeszcze nie spią? Bo tak będziesz je widywać tylko przez chwilę rano zanim zawieziesz do placówek. Ja nienawidziłam 2 zmian mój mąż zresztą też. Teraz oboje pracujemy 8-16. Dobrze, że Twój pracodawca jest elastyczny co do grafiku.

      Odpowiedz
      1. Dziś np mam wolny dzień. Poniedziałki mamy słabsze jeżeli chodzi o hotel i restaurację, więc może być jedna z nas na zmianie. Zawze też dobieram sobie sobotę lub niedzielę wolną. W tygodniu zazwyczaj mąż usypia dzieci. Jeżeli dwa razy w tyg będzie niania. Będę wychodzić z pracy o 20:00 lub przed. Normalnie zmianę kończę o 21:00 Tak, grafik mam elastyczny i to jest fajne. Mam kiedy odpocząć i kiedy zająć się dziećmi. I nie wydam całej wypłaty na nianię ☺

        Odpowiedz
  4. Kasia

    Też mam kota po sterylizacji i weterynarz zalecił nam, że jeśli nas stać, to lepiej dla zdrowia kota kupić "droższą" karmę, bo niby whiskasy to fast food dla zwierząt.
    Mój pierwszy kot - więc sie posłuchałam. Najśmieszniejsze jest to, że niby ta lepsza karma wychodzi taniej niż whiskasy.
    Zamawiamy royal canin dla kotów sterylizowanych i płacimy ok. 100 zł za opakowanie 10 kg. Co przy zalecanym dawkowaniu dla kota 55g/doba daje nam karmę na 180 dni czyli wychodzi 20 zł na miesiąc! Zawsze 10 zł na żwirek zostaje 🙂
    i w sumie nawet nie zawsze kot zje swój dzienny przydział, bo się najada. Jest zdrowy i fit - ponad rok od kastracji i nadal waży 3,5 kg!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *