10

Misja przeprowadzka dobiegła końca, ale nie dobiegły końca wydatki. Wydatki nam się na maksa skumulowały, bo trzeba było kupić pralkę, lodówkę, poduszki, kołdrę, komodę, stół, sztućce, talerze, zapłacić drugą kaucję za wynajęcie mieszkania, ponieważ poprzednia nam przepadła.... No i nie obeszło się bez środków z banku. Ten kredyt traktujemy jako inwestycję. Los rzucił nam kłody pod nogi- z pracy męża nic nie wyszło i jesteśmy w sumie dwa miesiące bez wynagrodzenia żadnego. Na szczęście ja znalazłam szybko pracę za wyższe wynagrodzenie, niż praca w szkole (pracuję w hotelu), wynajmujemy mieszkanie w nowym miejscu i odpadają koszty dojazdów do pracy.

Gdybym wcześniej wiedziała, że zmienimy mieszkanie w ciągu zaledwie tygodnia i nie będzie w nim ani pralki ani lodówki, przywiozłabym swoje te 600 km. I na raz przewiozłabym wszystkie graty. Mieliśmy mieszkać koło Wałbrzycha, mąż miał mieć pracę, wynajęliśmy mieszkanie, kupiliśmy używaną pralkę za 250 zł w komisie. Z pracy męża nic nie wyszło (nie zobaczył umowy), pralka nam po dwóch tygodniach wysiadła, a ja dostałam pracę zaledwie 35 km dalej od Wałbrzycha (50 km od Wrocławia) z opcją mieszkania na miejscu trzy bloki dalej od pracy. Tylko okazało się, że cudne mieszkanie jest kompletnie puste, a w naszym mieszkają już nowi wynajmujący, więc im mojej pralki i lodówki zabierać nie będę. Obiecałam, iż zostawię na miejscu.

Właściciel mieszkania pożyczył nam łóżko małżeńskie, abyśmy na początku mieli na czym spać. Kupiliśmy nową pralkę jeszcze na poprzednim wynajmowanym mieszkaniu (nie chciałam znów wtopić kolejnych 250 zł w komisie !!!, a firma zabrała od razu stary złom, tu chociaż jest 2-letnia gwarancja na sprzęt). Pralka okazała się nieduża, zanim odkręciliśmy śruby z bębna, przewieźliśmy ją naszą Corsą do nowego miejsca zamieszkania. Swoją drogą całkiem pojemny też nasz Opel! 🙂

Na poprzednim wynajmowanym mieszkaniu mąż mieszkał od 15 maja. Ja dojechałam z dziećmi 23 czerwca, a 1 lipca już mieliśmy wynajęte kolejne mieszkanie, ponieważ dojazdy do pracy po prostu się nie opłacały (godzina w jedną i drugą stronę).

Być może moje opowiadanie brzmi dość chaotycznie, ale tak wyglądało ostatnie 3 tygodnie mojego życia. Przyjmując ofertę pracy, postawiłam wszystko na jedną kartę. Stwierdziliśmy, że chyba już gorzej być nie może. A w poprzednim miejscu zamieszkania już nas nic ne trzymało, pomimo tego, że Jedlina Zdrój to przepiękna miejscowość.

Budżet od czasu czerwca, dalej w lipcu jest w rozsypce. W lipcu miałam 3 dni wolnego od pracy za wyrobione nadgodziny, więc pojechałam w stronę Warmii i Mazur po kolejne nasze rzeczy. Mogliśmy kupić na miejscu reuter'a, pilot do tv, tłuczek do mięsa, kubki, talerze, rowery dla dzieci, ale taniej nam wyszło pojechać te 650 km i przywieźć rzeczy drugim kursem.

W połowie lipca kupiliśmy mebelki do pokoju dziecięcego. Czekałam na pojawiające się ogłoszenia o sprzedaży używanych sprzętów agd, ale po pierwsze lodówkę musieliśmy mieć w ciągu 3 dni jak się przeprowadzaliśmy, po drugie bez pralki z dwójką dzieci też byśmy sobie nie poradzili. Na bazarze w sobotę kupiliśmy używaną komodę za 200 zł (jest naprawdę piękna!) i od jakichś państwa z ogłoszenia stolik z 4 krzesłami do kuchni. I tak żyliśmy już 3 tygodnie jak na jakimś obozie, wszystko w kartonach i workach. Obejrzeliśmy oferty mebli chyba w kilku salonach, w ogłoszeniach nic nie wypatrzyliśmy, więc stwierdziliśmy, że meble tak czy siak trzeba kupić, bo ileż tak dłużej można żyć? A chcemy mieć w końcu namiastkę normalnego życia... W jednej komodzie się nie pomieścimy niestety.

W sklepie Agata zakupiliśmy komplet mebli dziecięcych/ młodziezowych (szafa narożna, komoda, regał, biurko) za 1669 zł, zapłaciliśmy za dowiezienie 103 zł, zakupiliśmy przez allegro wiertarko- wkętarkę i będziemy składać jak klocki lego. Będziemy bohaterami we własnym/ wynajmowanym mieszkaniu. Następna w kolejności jest do kupienia szafa do naszego pokoju, najpierw poczekamy aż nasza sytuacja finansowa z lekka się ustabilizuje. Już część mebli będzie stała.

No i cóż więcej mogę napisać? Mąż w tej chwili zajmuje się dziećmi, do czasu aż pójdą od września do placówek- mam taką nadzieję, że synek dostanie się gdzieś w mieście do przedszkola, z córką spokojnie, ma obowiązek szkolny w wieku lat sześciu. Ja pracuję na dwie zmiany, w godzinach od 6:00 do 14:00 lub od 14:00 do 22:00. Bardzo dobrze mi się tu pracuje, naprawdę lubię swoją pracę 🙂 Mam umowę na 1,5 roku. Na początku obawiałam się rozmów z gośćmi w języku angielskim (ponieważ znałam typowo szkolny i nigdy z nikim, kto nie zna języka polskiego nie miałam przyjemności rozmawiać), ale tak naprawdę nie było czego się bać! Najbardziej i tak lubię "szprechać" po niemiecku 😉 Czy żałuję takiego kroku w nieznane? Chyba nie... Odzyskaliśmy w końcu prywatność. Żyjemy w całkowitej anonimowości. Jedno marzenie się spełniło- udało się przeprowadzić i udało się dostać pracę choć jednemu z nas. Kolejne marzenia to przedszkole/ szkoła dzieci, praca męża i spłata kredytów do końca. 3-majcie za nas kciuki! Zaczęliśmy wszystko od nowa!

16

Oszczędzanie, co to jest to oszczędzanie? Czy oszczędzanie kojarzy ci się tylko i wyłącznie ze sknerą, co skąpi każdego grosza? Gdybyś miał/a w tej chwili na koncie dodatkowe 3 tysiące złotych, to co byś zrobił/a w pierwszej kolejności? Spłacanie zaległości czy fajne tygodniowe wakacje dla całej rodziny? No właśnie, wybór należy do ciebie! Oto 10 znaków, że musisz zacząć oszczędzać:

  • Żyjesz od wypłaty do wypłaty...

Jakiekolwiek opóźnienie w księgowaniu należności przyprawia cię o palpitacje serca. Gdy wypadną święta Bożego Narodzenia lub święta majowe 5 razy logujesz się na konto internetowe, celem sprawdzenia salda, czy już się powiększyło. Nie możesz sobie wyobrazić, że na święta lub weekend zostaniesz bez pieniędzy, a zapewne nie raz tak bywało, prawda? Czas to zmienić.

  • Nie masz żadnych oszczędności na czarną godzinę.

Jedyne pieniądze jakie masz na koncie to te z wypłaty i to już bardzo mało. Najwięcej było na początku miesiąca lub 10. Nie masz żadnego zabezpieczenia na w razie choroby, awarii pralki lub samochodu. Gdy zabraknie pieniędzy pożyczasz od rodziny, od znajomych. Gdy tutaj już się źródelłka pokończą- idziesz do banku po debet, kartę kredytową, kredyt lub składasz internetowy wniosek o szybką pożyczkę

  • Masz zaległości w płatności rachunków.

Stałe ponaglenia, monity, boisz się odebrać telefonu. Czynsz- zaległość już prawie półroczna, prąd- dwa miesiące do tyłu, internet wcale nie lepie,j o abonemntach telefonicznych nie wspominając. Czujesz, że życie cię przytłacza. Nie widzisz wyjścia z patowej sytuacji. Chcesz coś zacząć spłacać, ale sumy cię przerażają.

  • W domu masz sprzęty na raty.

Przypomnij sobie dlaczego ostatnio wziąłeś/aś sprzęt na raty? Czy był to chwilowy kaprys, czy życie cię do tego zmusiło? A teraz pozostało płacenie rat: tu 150 zł, tam 250 zł, a i jeszcze te 300 zł.. Policz, ile pieniędzy miesięcznie przecieka ci między palcami. A gdybyś miał/a te pieniądze do dyspozycji co miesiąc. Co zorbiłbyś/abyś z nimi? Już byłoby z czego zaoszczędzić.

  • Zazwyczaj odpowiadzasz: "Nie mam pieniędzy".

Zupełnie inaczej sytuacja przedstawiałaby się, gdybyś pieniądze miał/a, a nie chciałbyś/ abyś ich wydać! Mając pieniądze na koncie oszczędnościowym samej/ mu decydujesz, na co je wydasz, a jak pieniędzy nie masz- to po prostu nigdy nic nie kupisz.

  • Wydajesz pieniądze na używki.

Palenie papierosów jest drogą imprezą. Pomyśl, ile pieniądzy tygodniwo i miesięcznie puszczasz z dymem. Może warto nałóg ograniczyć i już wpadną dodatkowe pieniądze na konto? Zamiast 5 paczek papierosów możesz już sobie kupić nową parę spodni lub butów albo zabawkę, o którą dziecko prosi już od dłuższego czasu. Też lubię sobie zapalić, ale nie wyobrażam sobie przepalać pieniądzy nałogowo. Warto ograniczyć kontakty ze znajomymi, którzy "ciągną" nas w nałogi. Impreza co tydzień? Co się stanie jak dwa razy nie pójdziesz? Odrzucą cię? Wyśmieją? To nie są znajomi warci przyjaźni..

  • Nie mogę być gorszy/a od innych.

Skąd masz pewność, że ten wypasiony samochód w garażu sąsiada nie jest w kredycie na 10 lat? Sąsiadka ma piękny dom.... Tak, ale nie wiesz, czy co miesiąc starsza jej na ratę (zwłaszcza we frankach), a być moze na ratę i rachunki starcza, ale już na przyjemności nie? Jak to się mówi, wszędzie dobrze- gdzie nas nie ma. Najlepiej zainteresować się swoim życiem i sprawdzić, czy nam się budżet dopina. Czy przypadkiem nie zostawimy długów w prezencie na dorosłe życie dzieciom.

 

A u nas w dalszym ciągu rewolucja życiowa trwa. Już przeprowadziliśmy się na Dolny Śląsk. W najbliższym czasie w lipcu czeka nas kolejna przeprowadzka o 30 km dalej.... Tak, dostałam pracę i to za ładne pieniądze! Nie opłaca mi się dojeżdżać, bo wynajmiemy mieszkanie na miejscu i wyjdzie nam suma- sumarum taniej.  Szczegóły w kolejnych wpisach w lipcu. Zapraszam 🙂

14

Maj był dla nas szczególnym miesiącem. Pod koniec marca podjęliśmy decyzję o szukaniu pracy na południu Polski, cały kwiecień i część maja wysyłaliśmy CV, odpowiadaliśmy na oferty pracy i udało się. Od połowy maja mąż znalazł pracę, wyjechał oraz wynajął mieszkanie, abyśmy mogli z dziećmi spokojnie w czerwcu do niego dojechać. Doszły nam w maju nowe wydatki związane z przeprowadzką, niektóre wydatki odpadły. Ogólnie kwota wydatków podskoczyła, nic nie oszczędziliśmy, a Fundusz Awaryjny wypłaciliśmy jednym przelewem elixirem, który był nam niezbędny. Dodatkowo mąż założył konto osobiste w banku Millenium, za spełnione warunki promocji otrzymaliśmy bon na 80 zł do Empiku i  za polecenie konta 10% zwrotu za płatności kartą przez 3 miesiące (maksymalny zwrot 30 zł m-cnie)

...czytaj dalej BUDŻET DOMOWY- maj 2017